| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Ciekawe blogi
Dobra prognoza
Fotograficznie
Geograficznie
Mapy i plany
Rowerowo
Z innej strony
Zabytkowo
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
poniedziałek, 12 czerwca 2017
Iluminacja Bolesławca

  Jechałem sobie nocą - rowerem rzecz jasna - przez dolnośląski Bolesławiec i na rynku doznałem olśnienia. Dosłownie i w przenośni. Fasady kamienic promienieją na tle ciemnego sklepienia nieba jak księżyc w pełni. Fantastyczne przeżycie. Zapamiętajcie: Bolesławiec nocą jest przepiękny. Gdy docieramy na rynek wkraczamy nagle w inny wymiar, otacza nas świetlisty krąg kamienic. Iluminacja jest niezwykle intensywna i efektowna.

Na filmie z lotu drona wygląda to jeszcze lepiej:


Co ciekawe, miałem już okazję oglądać bolesławiecki rynek w dzień i nie robi aż takiego wrażenia. Po prostu widać, że kamienice są rekonstruowane. W nocy jest inaczej, podświetlenie uwypukla to co istotne, wprowadza szczyptę magii, a jednocześnie ciemność zakrywa to co jest mniej widowiskowe. Palce lizać!

Ja oczywiście jechałem dalej, przez Legnicę, piękne Prochowice, Środę Śląską i Brzeg Dolny po okolice Oleśnicy, ale to jest mniej ważne.

poniedziałek, 10 października 2016
Gdzie ta jesień? W górach też jej nie ma...

Gwiżdżący prolog

  Wstałem kilka minut po czwartej, przed piątą byłem już na rowerze. Jechałem z Chorzowa do Podlesia przez Lasy Kochłowickie i w poblizu Stargańca. Tradycyjnie łanie mnie lekceważyły, dopiero gwizdanie powodowało że ruszały lustra z drogi. Poruszający się w nocnej ciszy rowerzysta jest przez kopytne permanentnie ignorowany, traktowany jak powietrze. Narusza to moje poczucie ważności i wyższości gatunkowej. Z drugiej strony na ul. Owsianej, tuż porzed przejazdem kolejowym stadko saren skupiło się wokół latarni i wyglądały pięknie, tajemniczo, jak w nieziemskiej poświacie. Zamiast wyjąć aparat - gwizdnąłem, no cóż, pośpiech jest złym doradcą.

 Szczęśliwie zdąrzyłem dzięki temu gwizdnięciu na pociąg (o 5:35) w Katowicach-Podlesiu, peronik był bowiem opleciony taśmami a na ziemi leżała kartka z napisem "peron 1 wyłączony z użytkowania". Ledwo to przeczytałem zobaczyłem światła pociągu i niemal natychmiast rzuciłem się do przeprowadzania roweru przez tory. Rozległ się potężny gwizd (tym razem lokomotywy, nie mój), ale uniknąłem wprasowania w tory.

czwartek, 28 stycznia 2016
David Byrne i jego "Dzienniki rowerowe"

Na początku roku korzystając z chwili luzu, z braku laku, wypożyczyłem w bibliotece Dzienniki rowerowe. Autor tychże - David Byrne - lider grupy Talking Heads, nie znalazł się nigdy w sferze moich zainteresowań. Zdecydował zatem nie jego dorobek muzyczny a tytuł książki. Nie spodziewałem się niczego szczególnie ciekawego. To miała być lektura do poduszki, bo cenniejszych pozycji nie udało mi się wypożyczyć. Książka przeleżała na półce 2 tygodnie i chyba tylko zbliżający się nieuchronnie termin zwrotu skłonił mnie do naruszenia jej nietykalności.

Każdy lubi się pozytywnie rozczarować. Byrne okazuje się człowiekiem o szerokich horyzontach i niezwykłej pasji poznawania otoczenia. Autor książki ma swoje poglądy, także polityczne, których nie ukrywa. Potrafi jednak od czasu do czasu zdobyć się na całkowicie obiektywną refleksję, na własne niezwykle celne spostrzeżenie. Mnóstwo razy się z nim nie zgadzałem i równie często zgadzałem. Tytuł książki jest bardzo mylący, skala i kaliber poruszanych tematów robią wrażenie. Od wolności mediów po prostytucję, od zagrożeń dla istnienia planety po rozmyślania na temat kasku rowerowego (W kasku generalnie każdy wygląda jak głupek). 

sobota, 29 grudnia 2012
Krynickie życzenia nowroczne

  Beztroski w Nowym Roku wszystkim życzę. Bądźcie uparci i wytrwali w swoich postanowieniach jak Nikifor Krynicki - na pewno Wam się uda i osiągnięcie cel. Życzę Wam też, abyście jak Nikifor mieli gdzie wracać.

Rok z Nikiforem

To była dla mnie nowość - pomnik Epifaniusza Drowniaka w krynickim Parku Zdrojowym.
Tagi: krynica
17:31, stradovius , Refleksje
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 02 kwietnia 2012
Czas wracać na rower

W miesiącu boga wojny (Marsa) nie zdarzyło mi się udzielać na blogu. Zapewne z racji wielu wyjazdów służbowych i szkoleń. Ostatni wpis zakończyłem jednak zobowiązującym hasłem "byle do wiosny, czas wracać na rower"...

Przez cały luty negocjowałem sobie cenę mojego nowego dwukołowca. Negocjacje zakończyły się sukcesem. W tym roku będę miał do dyspozycji aż trzy egzemplarze/wcielenia jednego z największych wynalazków człowieka - roweru. Z racji zróżnicowanego wieku te zacne sprzęty pozwalają na wgląd w chronologię postępu technologicznego przełomu wieków (roczniki 1995, 2007, 2012).

Stary Olpran Spirit

Najstarszy w tej stawce jest czeski weteran pamiętający pierwsze większe eskapady licealne i pierwszą magiczną "setkę". Stary treking Olprana jest moim rowerem rezerwowym w dojazdach do pracy w słotne dni. Dożywa swoich dni z godnością, zimą trochę przy nim majstrowałem i jeszcze tysiąc - dwa tysiące kilometrów powinien przejechać. Drugi w kolejności chronologicznej to ciągle jeszcze kompletowany rower wyprawowy o wyporności każdego z kół na poziomie prawie 150 kg. Przekształcam go z polskiego crossa marki nomen-omen Kross. Zdjęcia nie zamieszczę, bo czekam na efekt finalny (akcesoria, akcesoria). Trzeci zaś to maszyna do zadań specjalnych. Pochłaniacz kilometrów przystosowany do długich samotnych eskapad (wzmocnione obręcze i ciężke choć wąskie nieprzebijalne i legendarne opony Schwalbe Marathon). Formalnie jest Bawarczykiem, ale wszystkie istotne części produkowano w Indochinach... 

Najtańszy szosowy model zyskującej coraz większe uznanie marki Haibike ujął mnie praktycznością. Silne obręcze, sztywna i lekka rama, jednorodny napęd i atrakcyjna cena. Myślałem nawet nad znacznie droższymi modelami, ale we wszystkich bez wyjątku musiałbym wymieniać obręcze (14-24 szprychy) na takie, które dają radę na polskich drogach. Po przejechaniu pierwszych 200 km stwierdzam, że obsesja na punkcie wytrzymałości kół nie była bezzasadna; oj nie! 

Nowiutki Haibike Tour SL

Nie zamierzam kupować przynajmniej do końca października choćby jednego bileciku sygnowanego podpisem KZK GOP. Bojkot nie dotyczy oczywiście innych przewoźników, szczególnie kolei. Spieszę się kochać spółkę Regio bo wiele wskazuje na to, że długo nie będzie już obecna w województwie śląskim. Oby znów ruszyli z promocją "kolej na rower". Polecam każdemu. 

Jeśli ktoś z czytających te słowa jeździ czasem pociągiem na linii Bukowno-Sosnowiec-Katowice-Tychy (w różnych wariantach) być może będzie miał szczęście i spotka pewnego konduktora. Pan jest przeciwieństwem tramwajowego/autobusowego kanara. Nie muszę chyba dodawać, że świadczy to na jego korzyść. Takiej pogody ducha i życzliwości wobec pasażera ze świecą szukać nawet wśród konduktorów PKP, których oceniam bardzo pozytywnie (z nielicznymi tylko wyjątkami).

PS

Gdzie ta wiosna? 

 
1 , 2 , 3