| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Ciekawe blogi
Dobra prognoza
Fotograficznie
Geograficznie
Mapy i plany
Rowerowo
Z innej strony
Zabytkowo
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
środa, 16 maja 2012
Jedyny taki kościół

Nie ma drugiego takiego. Są starsze, większe i wspanialsze, ale drugiego takiego nie ma. Co zatem wyróżnia kościół w Szańcu od innych?

Droga gotyku do małopolskiej wioski

W Szańcu znajduje się jedyna niezniszczona dwunawowa dwufilarowa gotycka świątynia w Polsce. Trochę skomplikowane? Zatem wyjaśnię:

Dawno, dawno temu narodził się w Europie styl, który okazał się największym dokonaniem w architektonicznych dziejach tego kontynentu. Oparty był na idei oraz na obliczeniach matematycznych. Przede wszystkim był niemal w 100% wytworem wspaniałej epoki zwanej średniowieczem. Epoki która stworzyła podwaliny do przyszłej dominacji Europy nad resztą świata. Najwspanialszych budowli gotyckich reklamować nie trzeba - wyznaczały granicę ludzkich możliwości, były potężne i lekkie zarazem. Emanowały kolorami (polichromie, witraże), wystrzeliwały zuchwale ku niebu, rozbrzmiewały chorałami gregoriańskimi i bitewnym zgiełkiem. Były na wskroś oryginalne, europejskie. Wyrosły ze zmieszania starego z nowym. Choć ich twórcy pozostawali skromni i anonimowi, byli większymi wizjonerami od przereklamowanych mędrców renesansu. Nie odgrzewali starych (starożytnych) kotletów, stworzyli coś nowego.

Jak każdy styl w dziejach sztuki, także gotyk nie ograniczał się do wiekopomnych, sztandarowych inwestycji. Był przede wszystkim stylem który miał zbłądzić pod strzechy. I zbłądził - zaraził wszystkie strzechy budowlane pozostające w kręgu oddziaływań kultury łacińskiej. Dotarł więc także na prowincję, opanował wszystkie nisze. Stał się sztuką użytkową. Dotarł na wieś, m.in. z dużym opóźnieniem (koniec XV w) do Szańca w Ziemi Wiślickiej (dziś powiat buski, woj. świętokrzyskie).

Ostatni będą pierwszymi

Cny Krzesław, kanclerz Królestwa i biskup kujawski, człek wywodzący się z niedalekich Kurozwęk postanowił zapisać się w dziejach wioski i ufundował kościół. Na pierwszy rzut oka był to typowy gotycki kościół. Wzorowany jednak na świątyniach fundowanych w okolicy przez Kazimierza Wielkiego (tzw. seria baryczkowska) - a te już zwykłe nie były. Zbudowano je ponad 100 lat wcześniej w rzadkiej w Europie dworskiej odmianie gotyku wywodzącej się z Francji. Niezwykłość wzmagał jeszcze fakt, że styl dworski zastosowano przy budowie kościołów miejskich. Nie znalazł on analogii nigdzie indziej w Polsce. Powstały pseudodwunawowe świątynie o pięknych żebrowanych sklepieniach z rzeźbionymi zwornikami : w Wiślicy, Stopnicy i Szydłowie. Po przeszło stu latach dołączył więc czwarty i ostatni obiekt tego typu - w Szańcu.

Wzorowany na starszych świątyniach, otrzymał w dziejowej grze rolę jedynego, który przetrwał bez uszkodzeń pożogi wojenne. I wojna zrujnowała wiślicką kolegiatę, II wojna dosłownie zmiotła z powierzchni ziemi drugi najcenniejszy z tych obiektów - kościół w Stopnicy. Trzeci - też cenny - obiekt w Szydłowie również został zniszczony, runeło sklepienie (a więc najcenniejszy element każdego gotyckiego kościoła).

Szaniec wyszedł z zawieruchy bez zadraśnięć. Dziś jest pierwszy na liście pseudodwunawowych gotyckich świątyń wielofilarowych (są jeszcze jednofilarowe, ale to inna historia). Pierwszy, bo jako jedyny jest dziełem w  pełni oryginalnym. 

Architektura kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP

Konsekrowano go w 1499 roku. W Szańcu kościół istniał już wcześniej, nic bliższego jednak o nim nie wiemy. Świątynia składa się z nawy oraz z węższego od niej prezbiterium. Jest opięta przyporami a szczyt fasady zachodniej jest blendowany. Od południa do nawy prowadzi charakterystyczny gotycki portal schodkowy z laskowaniem, takie rzadkie rozwiązanie nazywamy stylem długoszowym bowiem właśnie Jan Długosz stosował je na polskim gruncie jako pierwszy w swoich fundacjach.

szaniec

Korpus jest pseudodwunawowy i wyraźnie nawiązuje do okolicznych kościołów serii baryczkowskiej. Tworzy trójprzęsłową halę, wspartą na dwóch niezwykle smukłych ośmiobocznych filarach. Warto zwrócić na ten fakt uwagę, ukazuje bowiem jak na dłoni postęp techniki budowlanej.

       szaniec

W tak niewielkim wnętrzu uzyskano wrażenie przestrzeni i strzelistości - o to właśnie chodziło.

        szaniec

Na pierwszym planie arkada gotyckiej kaplicy z doskonale widocznymi, plastycznymi płaskorzeźbami tarcz herbowych. W kolorze wnętrze wygląda niestety mniej monumentalnie - wszystko przez kolorystykę.  

       szaniec

Kolegiata wiślicka była znacznie poważniejszą fundacją a jej przysadziste filary wyglądają przyciężko przy pełnych gracji szanieckich tyczkach. W zwornikach oraz w arkadzie tęczy umieszczono rzeźbione w kamieniu herby Poraj i Łabędź. Nad chóremmuzycznym znajduje się wyróżniający się pośród innych okien okrągły okulus przedzielony kamiennym krzyżem.

Od północy do korpusu przylega kaplica, dwuprzęsłowa, otwarta do środka dwiema ostrołukowymi arkadami wspartymi na ośmiobocznym filarze. Pochodzi z czasów budowy kościoła. Prezbiterium jest wąskie i zaledwie jednoprzęsłowe, zamknięte wielobocznie. Od północy przylegają do prezbiterium zakrystia i skarbczyk. Do zakrystii wejście prowadzi przez portal ostrołukowy z ciekawymi, krzyżującymi się laskami. Także w tym portalu widoczne są wpływy stylu długoszowego.

szaniec

Przekrój poziomy kościoła w Szańcu: żeber brakuje tylko w zakrystii i składziku. 

Cała świątynia (z wyjątkiem XVI-wiecznej zakrystii) posiada wspaniałe sklepienia krzyżowo-żebrowe

sobota, 09 lipca 2011
Piramida
"Po wojnie wyciągano zabalsamowanych arystoratów z piramidy i wleczono ich po całej wsi – opowiada mieszkaniec Rożnowa proszący o zachowanie anonimowości. – Jednego nieboszczyka, chyba jakiegoś hrabiego, oparto dla kawału o drzwi mieszkania miejscowego nauczyciela. Po fali podobnych ekscesów wejście do piramidy zamurowano. Jednak nikt nie niezabezpieczył okienek, przez które dalej wślizgiwała się gawiedź. Widok częściowo zmumifikowanych zwłok walających się na stercie zbutwiałego drewna wywoływał szok turystów" - tyle cytatu z prasy internetowej. 

Rożnowską piramidę zaprojektował nie byle kto, bo sam Carl Gotthard Langhans, autor projektu słynnej Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Grobowiec został wybudowany w 1780 roku, należy więc do wcześniejszych dzieł Langhansa. Pierwszy został w nim pochowany w 1800 roku generał Karl Adolf August von Eben und Brunnen, tak zażyczył sobie w testamencie. Licząc razem z tym inauguracyjnym pochówkiem, złożono w piramidzie ciała 27 osób. Wieczny spoczynek zakłócił im wiatr historii wywiewając po 1945 roku ze wsi jej dawnych mieszkańców. Nowi osadnicy nie mieli sentymentu dla zwłok miejscowych arystokratów. Choć to bardzo delikatne określenie. Nic bowiem nie uzasadnia profanowania cmentarzy.
Wydaje się,  że dla cywilizowanych ludzi nie powinno mieć znaczenia czy byli tam pochowani Niemcy-arystokraci czy ktokolwiek inny. Niestety fakt ten miał właśnie decydujące znaczenie, a może po prostu ludzie nie byli cywilizowani? Nie mnie to osądzać... 
piramida
W każdym bądź razie rożnowska piramida pod względem architektonicznym jest zabytkiem wysokiej klasy, choć niewielkich rozmiarów - osiąga 9 metrów wysokości. Jest najstarszą klasyczną piramidą znajdującą się dziś na ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej. Ma zresztą jeszcze jedną niezwykłą cechę - zbudowano ją tuż obok kościoła*.
Starsze od niej jest tylko niezwykłe "grobisko ariańskie" we wsi Krynica (pow. Krasnystaw), ono jednak ma kształt budynku z piramidalnym dachem i bardziej przypomina wieżę niż piramidę. Data powstania tego obiektu budzi jednak uznanie, bo  zbudowano go prawdopodobnie przed 1612 rokiem. 

Ile jeszcze jest w Polsce piramid? Na oficjalnej liście PTTK-u (jest taka!) dołączonej do regulaminu odznaki Szlakiem piramid w Polsce znajduje się aż 28 obiektów (nie wszystkie są rzecz jasna zabytkami i większość nie osiąga 5 metrów wysokości), ale brakuje na niej np. nowiutkiej piramidy w miejscowości Poźrzadło, mającej 16 metrów wysokości i doskonałe proporcje. Niektóre polskie piramidy - tak jak ta rożnowska - mogą pochwalić się słynnymi twórcami, np. duński rzeźbiarz Thorwaldsen projektował najsłynniejszą chyba zabytkową piramidę w Polsce, w miejscowości Rapa, która podobnie jak ta rożnowska nie uniknęła zbeszczeszczenia znajdujących się tam zwłok.
Jak łatwo się przekonać po dogłębnej analizie listy, nawet klasycznych piramid jest u nas dostatek, choć XVIII wiek pamiętają tylko nieliczne. Rożnowska budowla jest niewątpliwie w czołówce naszych krajowych piramid. Nie bez znaczenia jest też fakt, że doszło w niej do autentycznej mumifikacji zwłok.  

Wygląd wnętrza po uporządkowaniu
* Czepiając się szczegółów, to kościół zbudowano koło piramidy - powstał bowiem 8 lat później, w 1788 roku. 

sobota, 18 grudnia 2010
Jedyna taka kaplica

Sanktuarium sztuki w Bejscach, cz. 2: kaplica

Kaplica p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, znana bardziej jako Kaplica Firlejowska wzniesiona została w latach 1594-1600. Fundatorem był Mikołaj Firlej, wojewoda krakowski a służyć miała za kaplicę grobową dla niego i jego żony Elżbiety. No cóż, wojewoda nie był skromny: pozazdrościł ostatnim Jagiellonom Kaplicy Zygmuntowskiej. Czy zatem udało mu się stworzyć mniejszą kopię sławnej kaplicy? Otóż, nie. Kaplica Firlejowska jest dziełem w pełni oryginalnym, tak oryginalnym, że nie ma dla niej analogii w Polsce, w Europie, na świecie. Doprawdy, niewiele jest w naszym kraju takich obiektów... Jest dziełem oryginalniejszym niż Kaplica Zygmuntowska, która jej powstanie zainspirowała.

Kaplica przylega rzecz jasna do ceglanego gotyckiego kościoła św. Mikołaja ulokowanego w Bejscach. Zbudowano ją jednak u schyłku renesansu, w dodatku nie z cegły a z potężnych kamiennych ciosów. Uznawana jest za najwybitniejsze dzieło manieryzmu/późnego renesansu w Polsce. Do dziś jednak nie ma pewności kto jest jej twórcą! Podejrzewano niegdyś warsztat kamieniarski Świątkiewiczów z Krakowa, dziś wiąże się to dzieło z postacią Tomasza Nikla, dość zagadkowego rzeźbiarza i właściciela warsztatu budowlanego z Pińczowa, zmarłego w 1605 roku.

Wątek pińczowski wydaje się dziś oczywistym. Wybitne dzieło rzeźbiarskie - dla którego tworzywem był słynny kamień pińczowski - musiało narodzić się własnie w Pińczowie. To nie przez przypadek osiedlił się w Pińczowie Santi Gucci - jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy polskiego renesansu. Tomasz Nikiel z pewnością był jego uczniem - przejął po mistrzu umiejętności rzeźbiarskie ale koncepcje i poglądy na sztukę miał już inne - manierystyczne. Przejął po mistrzu jeszcze jedną rzecz - materiał rzeźbiarski. Kamień pińczowski jest bowiem wapieniem o "magicznych" właściwościach; parę godzin po wydobyciu (dosłownie wykrojeniu) z kamieniołomu jest miękki jak plastelina. Można go wycinać nożem! Daje to olbrzymie pole do popisu dla dobrego rzeźbiarza z wyobraźnią, a tych cech Tomaszowi nie brakowało. Dość tego przynudzania, niech przemówi obraz:

Bejsce

Kaplica z zewnątrz wygląda na "klasyczny" renesans. Tynkowana, na rzucie kwadratu, nakryta eliptyczną w przekroju kopułą, na pedentywach, z latarnią podtrzymywaną przez hermy. Okrągłe okna zdobione obramieniami z rozetkami i puttami. Narożniki zaznaczone jońskimi pilastrami, u dołu cokół z ciosu. Pod okapem ozdobny fryz z rozetami. Zgrabnie i skromnie.

Bejsce

Wejście do kaplicy ujęte jest jońskimi pilastrami, w podłęczach archiwolt pysznią się kasetony z rozetami, z których każda jest inna. Uroczy jest ażurowy murek/bramka w dolnej części arkady wejściowej - wygląda jak haftowany (przeźrocze z rozet) a to wszystko potężne kamienne bloki. Na trzonach i ościeżach pilastrów, na ich głowicach dekoracja z rozetek, rombów, kół, maszkaronów i główek aniołków.

Bejsce

Bejsce

Na całej zachodniej ścianie kaplicy rozsiadł się nagrobek fundatorów. Związany jest ściśle z architekturą kaplicy. Trójosiowy z wysuniętą do przodu częścią środkową z kartuszem herbowym (herb Lewart). W polu głównym nagrobka dwie marmurowe, płaskorzeźbione płyty z klęczącymi postaciami: Mikołaja i Elżbiety Firlejów adorujących krucyfiks z klęczącą figurą św. Magdaleny. U szczytu nagrobka figura Chrystusa Zmartwychwstałego. Wszystko to przyobleczone w wybujałą dekorację fantastyczno-zwierzęcą i roślinną. Są tu smoki, gryfy, akantowe esownice, rolwerkowe kartusze z inkrustracjami z marmuru, orle łapy, rozety, owoce i tablica marmurowa z datą 1600 dotycząca konsekracji ołtarza w kaplicy i nadania odpustów.

Bejsce

Siła detalu: w polach bocznych, pod baldachimami znajdziemy marmurowe płaskorzeźby puttów z klepsydrami, wspartych na czaszkach. No cóż: memento mori.

Bejsce

Na przeciwległej ścianie znajduje się misternie rzeźbiony z alabastru, piaskowca i marmuru ołtarz WNMP. Na ścianach kaplicy resztki polichromii figuralnej z XVI i XVII wieku.

W kaplicy można utonąć na kilkanaście minut, a posiadając aparat na dłużej. Gdybyśmy jednak przewrócili się ze zmęczenia, zobaczymy taki widok:

Bejsce

Podniebie kopuły zdobione jest rzecz jasna kasetonami z rozetami i liśćmi (najwyższy rząd). Z gzymsu podkopułowego gęsto wyzierają główki skrzydlatych aniołków. Jest więc tu tak samo tłoczno od dekoracji rzeźbiarskiej jak na ścianach kaplicy. Jednym słowem - cacuszko. Najlepsze jest jednak to, że wszystkie te zdobienia są powiązane z architekturą kaplicy, doskonale się z nią komponując. Nie ma tu strachu przed pustką. Jest wyrafinowanie ze sporą nutką fantazji, którą autor kaplicy miał najwyraźniej bardzo bujną. Lubił zaskakiwać - wystarczy porównać wnętrze kaplicy z widokiem z zewnątrz.

Dopiero teraz oszołomiony turysta może opuścić bejską świątynię i skierować się do ostatniej perełki architektonicznej, czyli pałacu ministra Badeniego z 1802 roku. Ale to już inna historia...

Sam byłem w Bejscach trzy razy i na pewno będę tu kiedyś po raz czwarty. Pamiętam wszakże, co jest powodem tej pewności - to uczucie opadnięcia szczęki, jakie dopadło mnie tutaj za pierwszym razem. Pomyśleć, że są jeszcze ludzie, których szczęki pewnie trzymają się w zawiasach. Każdemu kto jest wrażliwy na piękno, szczególnie te ukryte na prowincji, polecam jako punkt obowiązkowy. Ksiądz proboszcz jest bardzo sympatyczny, liczba zaglądających tu turystów jest zaś zadziwiająco mała. Bejsce są po prostu położone z dala od uczęszczanych szlaków, trochę na uboczu wielkich spraw.

LITERATURA:

J. Łoziński, Grobowe kaplice kopułowe w Polsce (1520-1620), Warszawa 1973

Katalog zabytków sztuki w Polsce, pod red. J. Łozińskiego, t. III: powiat pińczowski

J. Domasłowski i in., Gotyckie malarstwo ścienne w Polsce, Poznań 1992

 

PS

Nie umieściłem zdjęć najbardziej misternie rzeźbionej części kaplicy - ołtarza WNMP. Kto będzie bardzo chciał - zobaczy na własne oczy, na miejscu ;-)

poniedziałek, 06 grudnia 2010
Kościół św. Mikołaja w Bejscach
Sanktuarium Sztuki w Bejscach, cz. 1: kościół

Lokalizacja i znaczenie obiektu

Bejsce to stosunkowo duża wieś (niemal 1000 mieszkańców) leżąca w województwie świętokrzyskim, powiecie kazimierskim, na historycznym obszarze tzw. Ziemi Proszowskiej.  Skoro o ziemi mowa, to ta jest tutaj żyzna, bo lessowa. Poza naturą także historia obdarzyła hojnie tą wieś. Pod każdym względem. Kościół bejski wymieniany jest w 1063 roku, co stawia wieś, posiadającą już w połowie XI wieku kościół, w gronie najstarszych i najznamienitszych polskich osad.

Są tutaj zabytki z trzech różnych epok: gotycki kościół (trzeci z kolei na tym miejscu), późnorenesansowa/manierystyczna kopułowa kaplica grobowa oraz klasycystyczny pałac. Wszystkie trzy obiekty są wybitnymi dziełami sztuki. Zgodnie z chronologią zacząć wypada od kościoła, bo najstarszy a poza tym pod wezwaniem św. Mikołaja ;-)

Kościół św. Mikołaja w Bejscach to jedna z najpiękniejszych świątyń w Polsce. Z całą pewnością najpiękniejsza na obfitującej w zabytki historycznej Ziemi Proszowskiej.

Świątynię zbudowano pod koniec XIV wieku. Pierwotnie miała należeć do rzadkiego typu gotyckich dwunawowych kościołów filarowych. Nie wiedzieć dlaczego zarzucono pierwotną koncepcje w czasie budowy (w trakcie badań odkryto, że zbudowano nawet podstawy filarów w nawie). Można powiedzieć, że to jedyne nieszczęśliwe wydarzenie w dziejach tej budowli (dziś byłaby jeszcze cenniejsza). Oszczędziły ten kościół wszelkie wojny i zawieruchy dziejowe.

Architektura kościoła

Gotycki, orientowany, jednonawowy, murowany z cegły w układzie polskim z użyciem zendrówki. Opięty uskokowymi szkarpami z ciosowym cokołem. Okna ostrołukowe, wąskie, z gotyckimi maswerkami.

Bejsce

Glify okien wykładane ciosowymi płytami - mamy tu wiec do czynienia z klasycznym gotykiem nadwiślańskim. W oknach zakrystii zachowały się stare kraty z zadziorami. Portale kamienne, gotyckie i renesansowe (bogato rzeźbione, jedne z popiersiem św. Mikołaja). Prezbiterium węższe od nawy, zamknięte wieloboczne. Z tego samego czasu pochodzi zakrystia przylegająca do prezbiterium od północy. Nawet miedziane blachy na dachu są zabytkowe, pochodzą bowiem z 1904 roku.

Bejsce

Od południa do nawy przylega manierystyczna kaplica Wniebowzięcia NMP, od północy barokowa kaplica św. Anny. Na strych wiedzie oryginalna gotycka czworoboczna wieżyczka z krętymi schodami. Prezbiterium nakryte dwuprzęsłowym, gotyckim sklepieniem krzyżowo-żebrowym ze zwornikami, na których widnieją baranek boży z krzyżem oraz... no właśnie, nie wiadomo do końca cóż to za herb. Klasycznie gotyckie sklepienie wspierają gotyckie wsporniki pokryte ornamentami maswerkowo-roślinnymi. Są też gotyckie konsole na figury świętych rzeźbione motywem maski i maswerkowo-roślinnym oraz pozostałości wieńczących je baldachimów zakończonych fialami z kwiatonami. W sklepieniu nawy głównej spustoszenia czynił niestety barok, dzisiejsze neogotyckie sklepienie pochodzi z II połowy XIX wieku.

Bejsce

Zakrystia nakryta jest trójprzęsłowym, gotyckim sklepieniem krzyżowo-żebrowym z trzema rzeźbionymi zwornikami. Są motywy maski, gwiazdy i ornamentów roślinnych. Ostrosłupowe wsporniki także rzeźbione są maswerkami.

Wyposażenie wnętrza

Najcenniejszym elementem wnętrza są oczywiście gotyckie polichromie, odkryte w 1959 roku. Moim zdaniem - a trochę tego kraju zjeździłem - najbardziej sugestywne w Polsce. One rzeczywiście pełniły rolę Biblii dla ubogich. To wspaniałe średniowieczne komiksy o jasnym przekazie. To nie sztuka dla sztuki. To sztuka użytkowa - dla ludu.

Bejsce

Bejsce

Zobaczyć możemy Chrystusa jako sędziego z Maryją i św. Janem po bokach, wjazd do Jerozolimy, ostatnią wieczerzę etc.

Znakomitym studium średniowiecznej mentalności jest zaś przedstawienie 7 grzechów głównych. Bohaterkami są oczywiście wyłącznie kobiety, tworzą niejako tworzywo do przedstawienia, manekiny na których prezentuje się materię grzeszności. Autor był strasznym szowinistą!

Bejsce

Bejsce

Zagadka: czym to przedstawienie grzechu różni się od 6 pozostałych?

Najładniejsza w mojej ocenie jest pani symbolizująca chciwość - cóż za gracja! Nieczystość vel rozwiązłość jest bardzo zgrabna i utrwalona została w pozycji, która musiała pewnie wpływać na zmysły męskiej części adresatów tego przekazu. Grzesznym niewiastom a właściwie białogłowom - wszak mają chustki na głowach - towarzyszą zwierzęta, uosabiające w symbolice chrześcijańskiej poszczególne występki. Tak więc: Pysze towarzyszy lis chwalący się swym ogonem; urodziwej Chciwości - wilk (cóż za połączenie pożądania i wilczego apetytu na dobra doczesne), Nieczystości świnia (cóż za obrzydliwy stereotyp), Zazdrości dzik (?), Żarłoczności (nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu) lew. Szokującemu przedstawieniu gniewnej białogłowy, która w szale zabija swoje dzieciątko sztyletem, towarzyszy nieobliczalny niedźwiedź. Leniwej pani towarzyszy zaś osioł, który jak się uprze za nic nie będzie pracować... Taka białogłowa w domu to dramat - zdaje się wskazywać artysta. Sssstraszny szowinista!

Bejsce

Nie samą polichromią zachwyca się człowiek w bejskim kościele. W takiej zakrystii ukrywa się - pełniąc obecnie haniebną funkcję umywalki - dawne gotyckie sakramentarium. Ma formę ostrołukowej wnęki z maswerkiem, ujętej w płaskorzeźby uskrzydlonego smoka i winnej latorośli. Cóż ma smok do najświętszego sakramentu? Czyż to nie symbol szatana? Hmm... Drzwi do zakrystii są stare, żelazne, z przedstawieniami baranka - pamiętają wiek XVII, podobnie jak żelazne drzwi kruchty z oryginalnym zamkiem. Żelazna jest także skrzynia, również pamiętająca wiek XVII.

W prezbiterium stał niegdyś barokowy ołtarz z obrazem Wojciecha Gersona Ukrzyżowanie, na szczęście został zdemontowany by ukazać na widok publiczny większa partię gotyckich polichromii. Pozostały tu wszakże jeszcze dwa cenne obiekty. Przede wszystkim wykonana w latach 1594-1597 chrzcielnica.

Bejsce

Alabastrowa, rzeźbiona, wsparta na orlich szponach, z baranimi głowami na nodusie oraz uskrzydlonymi główkami na czarze - kwintesencja manieryzmu jakby siłą wytargana z pobliskiej kaplicy WNMP (o niej kiedy indziej). Drugim obiektem jest renesansowy nagrobek Elżbiety Firlejównej wzniesiony przed 1589 r. przez jej brata, słynnego Mikołaja Firleja - wojewodę krakowskiego. W przeciwieństwie do chrzcielnicy rzeźba wpółleżącej postaci zmarłej nie jest jednak arcydziełem fachu Fidiasza.

Ołtarze boczne są neogotyckie, aczkolwiek zawierają XVII-wieczne obrazy. Także XVII-wieczne stalle przeniesione zostały pod chór kościelny. Przy portalu wejściowym sterczy późnorenesansowa kropielnica z maszkaronami i herbem Lewart. Zachowały się także późnobarokowe ławki z rzeźbionymi bokami i dwa barokowe konfesjonały oraz baldachim procesyjny. Nawę wzbogacają także pokaźnych rozmiarów, XVII i XVIII-wieczne obrazy z najcenniejszym autorstwa Marcina Altomonte przedstawiającym bitwę pod Chocimiem.

Nie ulega wątpliwości, że jest na czym wzrok zawiesić. Dobry mówca/pisarz/gospodarz najlepsze zostawia jednak na koniec. Temu zabiegowi poddaje się też przeciętny turysta przekraczając progi tej świątyni. Najpierw ogląda nawę, potem średniowieczne freski skierowują jego kroki do prezbiterium i dopiero po chwili spostrzega, że ominął całkiem efektowne wejście do kaplicy, ale to już inna historia.

piątek, 22 października 2010
Czarujący przybytek nafciarza

Władysław Długosz...

Ten wspaniały wiek XIX. Epoka węgla i stali, czas wielkich odkryć i wielkich karier. Przedsiębiorczy syn krakowskiego sędziego podjął u schyłku tej wspaniałej epoki pracę w przemyśle naftowym jako zwykły robotnik - pomocnik kowala. Stopniowo piął się po szczeblach kariery na stanowisko kierownika technicznego kopalni, aż postanowił zainwestować wszystko co dotąd zarobił we własną kopalnię i... zbankrutować.

Na szczęście żył w XIX wieku, pracy w przemyśle naftowym nie brakowało i zatrudnił się w nim ponownie w charakterze poszukiwacza nowych złóż ropy. Stosując nowatorska metodę kanadyjską odniósł wielki sukces w tych poszukiwaniach, stając się odkrywcą Zagłębia Borysławskiego. W efekcie został dyrektorem kilku kopalni a z czasem ich właścicielem, i mając znaczne dochody mógł skupić się na karierze politycznej. Został posłem do Parlamentu Wiedeńskiego, członkiem austriackiej Rady Państwa, osiągnął stanowisko ministra do spraw Galicji w rządzie Jego Cesarskiej Mości. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości został senatorem I kadencji sejmu II Rzeczypospolitej oraz na długie lata prezesem Krajowego Towarzystwa Naftowego. Nie trzeba chyba dodawać, że po odniesieniu sukcesu finansowego ożenił się, a na rodzinne gniazdko wybrał pałac w Siarach, zlecając jego gruntowną przebudowę.

i pałac jego:

Nie samą naftą żyje człowiek chciałoby się wykrzyczeć eksplorując posiadłość naftowego magnata. Już sam budynek kordegardy strzegący wjazdu do pałacowego parku zdaje się składać obietnicę architektonicznej uczty.

Pałacowa kordegarda

Pałac Władysława Długosza w Siarach wzniesiony został w stylu jaki określić wypada mianem neobarokowego, ze znaczną szczyptą rokoka i delikatnym aromatem secesji (zdobienia), co jednak nie daje podstaw do określania go mianem eklektycznego. Projekt opracowany został w wiedeńskim atelier architektonicznym Fellnera i Helmera. Niezwykła harmonia i wysmakowany detal tej budowli nie powinny więc dziwić - nie jest to dzieło przypadkowe. Pałac zbudowano na początku XX wieku ale niektóre prace prowadzono aż do lat 30.

Siary

Parterowy pałacyk ma bardzo urozmaiconą bryłę. Doprawdy, jest tu na czym oko zawiesić; są wielkie okna w typie portfenetru, ryzality, pilastry, ozdobne wazony, lizeny, znakomicie wkomponowane w budowlę balkony z misternymi balustradami, owalne lukarny oraz mansardowe dachy. Bogaty wystrój elewacji podkreśla złożoność planu budowli. Równie efektowne jest wnętrze pałacu, czego nie miałem okazji sprawdzić osobiście, więc nie opisuję. Zdjęcia można zobaczyć tu.

Siary

Z dbałością o najmniejsze szczegóły zaprojektowano otaczający pałac park, co we mnie - jako patriocie pejzażu - wzbudziło niekłamany zachwyt. Jest potężna kolumnowa pergola, są uformowane z krzewów "tunele" i grabowy "wąwóz", staw z wyspą pośrodku, mostek, fontanna, zadbane alejki i grupa antycznych posągów. Pozostaje zazdrościć obecnemu właścicielowi - Edwardowi Brzostowskiemu - takiego "domku", Fellnerowi i Helmerowi dobrego gustu, Długoszowi zaś czasów, w których przyszło mu żyć*.

 

*Z małym wyjątkiem dla lat 1914-1918...

 

 
1 , 2