| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Ciekawe blogi
Dobra prognoza
Fotograficznie
Geograficznie
Mapy i plany
Rowerowo
Z innej strony
Zabytkowo
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
sobota, 31 grudnia 2016
Rok 2016 na rowerze - podsumowanie

   Czy to był udany rowerowo rok? Trudno powiedzieć. Latem, gdy pogoda potrafiła mnie straszliwie zgnoić (bez znaczenia: w Polsce czy na obczyźnie), powiedziałbym o roku fatalnym. W dodatku trzykrotnie dopadła mnie poważna infekcja (raz przyczyną był rower), która zabrała mi łącznie półtora miesiąca jazdy, czyli jakieś 1500 km. Pomimo tych przeciwności medyczno-meteorologicznych, tak źle nie było. W tym przekonaniu utwierdzają mnie statystyki, które mam szczegółowsze niż sam Janusz Piechociński. Wszystko dzięki bikestats.pl.


środa, 30 grudnia 2015
Rok 2015 na rowerze - podsumowanie

Wszystko zaczęło się 7 stycznia 2015 r. Wtedy po raz pierwszy pojechałem do pracy na rowerze. Po raz ostatni uczyniłem to w tym mijającym roku 26 grudnia. Jakoś tak przeleciało te 365 dni, z których 277 dni korzystałem z roweru, a ściślej z któregoś z moich trzech rowerów. 180 dni w roku korzystałem z roweru tylko w drodze do pracy, kolejne 97 dni spędziłem na siodełku z myślą o przejachaniu 50 km lub więcej. 55 razy przekroczyłem 100 km w ciągu dnia, ale tylko 3 razy 200 km. Najdłuższy okres posuchy rowerowej zaliczyłem na początku lutego, aż 6 dni bez dotykania roweru!


Najwięcej jeździłem w lipcu (2239 km) a najmniej w listopadzie (339 km). Łącznie uzbierało się 12742 km na obszarze 10 krajów. To mój rekord, pobiłem też kilka innych, np. 10 razy w tym roku wjechałem na Górę św. Doroty (każdy miesiąc w roku z wyjątkiem lipca i sierpnia). Zrobiłem w 2015 r. przynajmniej 80 000 a może nawet i 100 000 metrów przewyższenia, całe szczęście nie zliczałem takich głupot (poza trasą alpejską). Zdobyłem 3 razy Przełęcz Salmpolską, tyle samo razy Równicę (raz wracając z pracy do domu...), 2 razy Kocierz, Karkoszczonkę. Jeździłem w Beskidzie Śląsko-Morawskim (m.in. Pustevny). Byłem na wielu przełeczach Jesioników i na samiuśkim Pradziadzie, na wszystkich przełęczach wschodnich Sudetów (Spalonej, Lisiej, Jaworowej, Puchaczówce, Wilczej, rekordowe 4 razy na Łaszczowej). Zaliczyłem - szlifując formę - dziesiątki podjazdów Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, ale wjeżdżałem też na Górę Kamieńsk - najwyższy punkt na północ od Gór Świetokrzyskich w Polsce, największa nasza hałda. Zapędziłem się w Polsce aż pod Grunwald zdobywając drugie najwyższe wzgórze północnej Polski - Dylewską Górę. Byłem też wreszcie w Inowłodziu, Drzewicy, Płocku i Łodzi na rowerze. Przejazd Piotrkowską o 6 rano w niedzielę zapada w pamięć. Byłem nawet w Afryce (gmina Żarnów, woj. łódzkie).


Na koniec roku, już kalendarzową zimą pojechałem sobie trasą jurajskich wzgórz i warowni. Byłem na zamku Bąkowiec, Ogrodzieniec i pod strażnicą w Ryczowie. Wdrapałem się na Górę Zborów, Górę Janowskiego i Wielki Grochowiec. Pobiłem też kolejny rekord, bo 120-kilometrowa wycieczka w grudniu jeszcze mi się nie zdarzyła. 

To był bardzo dobry rok,szkoda że już się kończy. 

sobota, 09 sierpnia 2014
Tour de Pologne po mojemu

 Wróciłem.

 W dniach 19 lipca - 8 sierpnia wykręciłem własnymi nogami 3362.23 km w 21 dni, tylko fragment pierwszego etapu podjechałem pociągiem (Katowice - Kraków Płaszów: 82 km), łącznie pętla wyniosła zatem 3444 km przy długości granic Polski wynoszącej 3511 km. Nie kusiło mnie na szczęście by wykręcić dokładnie tyle samo bo nie podsumowywałem na bierząco w trakcie jazdy łącznej kwoty kilometrów. 

(żółtą linią na mapce zaznaczyłem pierwotny zamiar mojej podróży)

 Pętla powstawała na bierząco, po raz pierwszy wybrałem się w podróż totalnie nieprzygotowany, nic nie było zaplanowane, wszystko spontaniczne i w ostatniej chwili (w południe nie wiedziałem gdzie będę wieczorem i na jaki wariant się zdecydować). Nawet to, że zrobię tak dużą pętlę uświadomiłem sobie dopiero na Kaszubach.

 Bywało to piękne i dawało całkowitą wolność i swobodę. Moim zdaniem rower powstał właśnie po to by dawać wolność. Jest najdoskonalszym środkiem transportu turystycznego, pozwala dotrzeć wszędzie (nie to co kajaki albo konie), daje niebywały zasięg terytorialny eksploracji (nie to co pieszo) i jest cichy, potrafi wtopić się w naturę (nie to co samochody i wszelkie motory). Rowerowa podróż to ciągłe doznania (słuchowe, wzrokowe, zapachowe) przy znacznie większej mobilności niż ta jaką oferuje turystyka piesza.

 Rower jest uniwersalny i cieszę się, że wątły rower szosowy Focus Arriba na jakim jechałem (przerobiony na trekking rzecz jasna i obciążony dosłownie do granic swoich możliwości) dał radę, a typowo szosowe, lekkie i niemal pozbawione bieżnika opony Schwalbe Spicer nie zawiodły ani razu. Dały radę na szutrach, glinach i piachach Roztocza, brukach Mazur i Pomorza, wodnym horrorze spowodowanym przez nawałnicę w Wolińskim Parku Narodowym. 

 

Statystyki:

Ogółem: 3444 km (rowerem 3362 km)

Czas: 21 dni

Średni dystans dzienny: 160 km

Odwiedzone województwa: 12

Etapy: 21 (od 134 do 267 km dziennie)

Noclegi w schroniskach młodzieżowych: 2 (Oleszyce, Przelewice)

Noclegi na kwaterach prywatnych: 3 (Nowosiółki nad Bugiem, Szurpiły x 2 )

Noclegi na przystanku: 1 (Zasław)

Drzemka na macie pod chmurką: 1 (Horodło, Kopiec Unii Horodelskiej)

Noclegi w namiocie (nielegalne): 13 (na miedzach, w lasach, w zaroślach)

Noclegi w namiocie (legalne, na polach namiotowych): 0

Zdjęć: 1074

 

Straty materialne:

- totalnie zdecentrowane tylne koło (obręcz Yak 19)

- ręcznik (zaginął przed Łebą)

- odtwarzacz MP3 (wyjęcie baterii bez wyłączenia nośnika)

- wyłamane oba pedały (na szczęście żaden nie odpadł)

- tylna lampka dolna (odpadła gdzieś w lesie na Pomorzu)

niedziela, 19 stycznia 2014
Rozważania fotograficzne: sprzętowo-praktyczne

Lojalnie ostrzegam, że w tekście padają nazwy firm i modeli, które oceniam pod kątem przydatności w fotografii turystycznej (zatem jakość i gabaryty oraz cena - zawsze lepiej więcej wydać na wyjazd niż na gadżet)

czwartek, 02 maja 2013
Darmowe legalne biwaki w polskich Karpatach

Darmowe pola biwakowe polskich Karpat - ranking

 
1 , 2