| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Ciekawe blogi
Dobra prognoza
Fotograficznie
Geograficznie
Mapy i plany
Rowerowo
Z innej strony
Zabytkowo
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
piątek, 06 lipca 2012
Przełęcze w polskich Beskidach Zachodnich

 Gdy obrzydliwie ciepłe powietrze zniechęca do większej aktywności na łonie miejskiego zgiełku i tłoku, człowiek od razu myśli o czymś chłodnym i przyjemnym. Nie są to - niestety - myśli rowerowe. Rozgrzane asfalty nie zachęcają do bliższego spotkania. Myśli wędrują raczej w kierunku naznaczonej poranną rosą górskiej polanie z szemrzącym potokiem. Dążą na spotkanie z  wiecznym cieniem zalegającym u stóp chłodnych głazów. Człowiek zaczyna w desperacji marzyć o cudownej zmienności górskiej aury i znów o górskim strumieniu, który zawsze przybywa na ratunek gdy jest za gorąco.

 W naszych tak bestialsko zdeptanych górach, gdzie opisano każdy kamień i zaśmiecono każde uroczysko są jednak sfery zadziwiająco lekceważone. Można posiadać nawet kilkanaście map jednego pasma górskiego a wysokość nawet podstawowych przełęczy będzie inna na przynajmniej kilku z nich. Z całą zaś pewnością na żadnej z map nie powtórzy się w identycznej wersji zestaw punktów wysokościowych. Fantazja twórców takich map jest imponująca. Bliższa analiza wskazuje jednak na lenistwo i niewiedzę jako główne powody takiego stanu rzeczy. Oto najbardziej drastyczne przykłady błędów pomiarowych na mapach:

- Nazwa przełęczy Wysokość na mapach wojskowych Minimalna wys. na mapach turystycznych Maksymalna wys. na mapach turystycznych
1 Lipnicka (Krowiarki)   1012   986   1018
2 Sieniawska   711   711   719 (znacznie częściej)
3 Koniakowska   766   720 (najczęściej 732)   768
4 Klekociny   887   864 (jedyny pomiar)   864 (jedyny pomiar)
5 Zwardońska   675   675   686

 Żadnej z tych przełęczy nie można określić jako nieistotnej geograficznie lub mało znanej. To są wyłącznie istotne przełęcze. Różnice w pomiarach są więc porażające. Niewiele mniejsze błędy pomiarowe robił w kilku przypadkach Stanisław Staszic 200 lat temu (sic!).

Przełęcz Lipnicka - najwyższa przełęcz z asfaltem w polskich Karpatach zalicza na mapach 32 metry różnicy w pomiarze. Prawdziwa kompromitacja. Żaden pomiar nie mógł być w XX wieku aż tak niedokładny. Zapewne przepisano omyłkowo wysokość innego punktu topograficznego (owe 986) a wydawnictwa turystyczne skwapliwie ten błąd powielały. Zawyżony pomiar 1018  to kolejna nadgorliwość: dotyczy drogi a nie najniższego punktu przełęczy. Przełęcz to przełęcz a droga to droga! Droga wcale nie musi przechodzić przez najniższy punkt siodła przełęczy, tak też jest w tym wypadku.

Przełęcz Sieniawska - jedna z istotniejszych (zdaniem geografów) przełęczy w polskich Karpatach. Oddziela oficjalnie Beskid Żywiecki (vel Żywiecko-Orawski) od Gorców. Pomiar  na poziomie 719 metrów jest wciąż najczęściej spotykany na mapach turystycznych - sprawdźcie sami. Tymczasem jest zgapiony z XIX-wiecznych map austriackich (!) i dawno nieaktualny. Co ciekawe, austriaccy inżynierowie dobrze zmierzyli wysokość przełęczy; w międzyczasie po prostu zrobiono w niej wykop głęboki na 8 metrów by poprowadzić tędy tory kolejowe (linia z Chabówki do Nowego Targu). To było przecież tak niedawno, ledwie w 1899 roku... Aktualna wysokość tej przełęczy to 711 m n.p.m.

Przełęcz Koniakowska - znana i istotna przełęcz w obniżeniu między Beskidem Śląskim a Żywieckim (zwanym przez geomorfologów Obniżeniem Jabłonkowskim) zaliczanym albo do tej pierwszej, albo do drugiej grupy górskiej. Tędy przebiegała odwieczna granica między Śląskiem Cieszyńskim a Ziemią Żywiecką (albo jak kto woli Księstwem Cieszyńskim a "Państwem" Żywieckim). Granica wciąż zauważalna w tożsamości mieszkańców. Na szczegółowych mapach wojskowych wyceniana na 766 metrów, przez całe lata w literaturze turystycznej i na mapach turystycznych oznaczana była na 732 (Krygowski nawet na 720) m n.p.m. Skąd się wzięła różnica na poziomie kilkudziesięciu metrów? Z lenistwa i nieumiejętności czytania mapy.

Przełęcz Klekociny zwana także Przegibem. Głęboko wcięta przełęcz oddzielająca Pasmo Jałowieckie od masywu Mędralowej. Wiedzie tu jedynie droga szutrowa (miejscami kiepskiej jakości - otoczaki), ale przełęcz jest istotna ze względów strategicznych. Na mapach wojskowych oceniana na 887 m n.p.m. na mapach turystycznych uparcie podawana jest kota 864, choć analiza poziomic na takich mapach jednoznacznie wykazuje usytuowanie między izohipsą 880 a 890... Jest to zatem jedna z tajemnic polskiej kartografii turystycznej.

Przełęcz Zwardońska - dla współczesnej geografii ważna przełęcz oddzielająca Beskid Żywiecki od Beskidu Śląskiego. Wyceniana dawniej w turystyce na 686 m n.p.m., dziś coraz częściej pojawia się kota 675 (promotorem jej wydawnictwo Compass) spisana poprawnie z map wojskowych o skali 1:10 000 lub poprawnie zmierzona altimetrem.

piątek, 30 grudnia 2011
Dom kazachskiego Orła

Uwielbiam podróże palcem po mapie. Nie ma tańszego sposobu na poznawanie świata. W dodatku podróżowanie na sucho często skutkuje poważniejszymi konsekwencjami: zainteresowaniem jakimś miejscem, regionem, lub chociażby chęcią odnalezienia jeszcze dokładniejszej mapy, by podróżować placem (dziś coraz częściej kursorem) dalej...

Tak zaczęła się moja przygoda z doliną górnej Buktyrmy (dawniej zwanej Buchtarmą), niewielką rzeczką (336 km), jednym z wielu dopływów Irtyszu, toczącym swe wody gdzieś na północno-wschodnich rubieżach ojczyzny Borata. Mam do Kazachstanu sentyment przez flagę - jest wspaniała. Pustynie i półpustynie to jednak nie moje klimaty, więc w Kazachstanie ciekawią mnie tylko obrzeża położone poza strefą rozległych półpustynnych stepów. 

W ten oto sposób znalazłem skrawek o idyllicznym jak na Kazachstan klimacie, do tego znalazłem też gniazdo kazachskiego orła, to przecież jego sylwetka nadaje fladze Kazachstanu tej mocy. W niezbyt rozległym i w wielkim świecie zgoła anonimowym pasmie górskim Sarymsakty, będącym częścią tzw. Ałtaju Południowego (zwanego czasem Kazachskim) ukrywa się przed wścibskimi Europejczykami prawdziwy klejnot, szczyt Berkutaul. Ma co prawda tylko 3373 metry n.p.m. i daleko mu do najwyższego szczytu w okolicy, ale właśnie on - Barkutaul - przykuł moją uwagę. Najwyższym szczytem tejże okolicy i całego kazachskiego "województwa" na kresach północno-wschodnich (obwód wschodniokazachstański) o powierzchni niemal równej Polsce (283 000 km) jest przysadzista Biełucha. Trudno nazwać Biełuchę górą obleganą przez alpinistów, pozostaje jednak jedynym szczytem kojarzonym wśród wspinaczy. Wszyscy oni przybywają w Ałtaj tylko z jej powodu. Trudno jednak mówić o tłumach - góry te są naprawdę dzikie i stanowią gratkę dla ludzi z rodzaju twardzieli. Z przyczyn komunikacyjnych zdecydowana większość przyszłych zdobywców tej góry atakuje ją od strony rosyjskiej. Tylko nieliczni decydują się "robić" górę od strony doliny Buktyrmy.

W malowniczej dolinie rzeki życie toczy się więc powoli i w swojskiej atmosferze, nieczęsto ktoś zakłóca spokój kazachskiego orła. Bo przecież z powodu trzytysięcznika nie warto się fatygować. Czy aby na pewno? Dziś wysokość nie robi już na nikim obeznanym w temacie wrażenia. Aconcagua? Phi, osiągniecie to wejść tam na czworakach; byli tam już ludzie niewidomi, bez różnorakich kończyn, śmiertelnie chorzy, wjechali rowerzyści... Mount Everest? Litości - była tam nie tylko Wojciechowska, ale też 13-letni Jordan Romero czy 76-letni Min Bahadur Sherchan. 70-latkowie na Klimandżaro to już niemal codzienność. Zdobycie siedmiotysięcznika (choćby taki Muztagh Ata) leży w zasięgu każdego, przeciętnie sprawnego człowieka, zależy wyłącznie od odpowiednich rezerw czasu i pieniędzy. Czas i pieniądze nie gwarantują co prawda bezpieczeństwa - bo kapryśna pogoda w wysokich górach może zabić każdego - ale sprawiają, że każdy, coraz częściej nawet mniej niż przeciętnie sprawny człowiek może dziś zdobyć siedmio lub ośmiotysięcznika (nie każdego i nie o każdej porze). 

altaiphoto.ru

Może to jest szansa by Orle Gniazdo (takie jest dosłowne tłumaczenie kazachskiej nazwy szczytu) zostało docenione. To nie wysokość decyduje dziś o wartości szczytu. Z wartości ostały się jeszcze trudność i piękno. Trudność jako walor traci coraz bardziej swój blask (rozwój "technik wspomagania" , dyktat sponsoringu) i za jakiś czas już chyba tylko piękno powodować będzie ten błysk w oku, błysk który jest motywacją każdego zdobywcy i radością każdego odkrywcy - nie zależy bowiem od wartości policzalnych, sam zresztą błysk jest zawsze inny, każdy ma swój... 

W nowym roku życzę wszystkim jak najwięcej odkryć. Odkrywajcie na nowo, świat nie kończy się na Paryżu, Łebie czy innym Zakopanem. Realizacja wypraw palcowomapowych wymaga jednak czasu i pieniędzy - tego niezbędnego warunku do realizacji wielkich odkryć wam życzę. Zdrowia, czasu i pieniędzy w nowym roku. Jednym słowem warunków do realizacji marzeń. 

 

PS

Jeśli czegoś z wielkiej trójki (zdrowie, czas, pieniądze) będzie wam brakować, zawsze pozostaje mapa - największy przyjaciel szczęśliwego człowieka. Dlaczego akurat szczęśliwego? Bo dopóki człowiek planuje swe zamierzenia, dopóty ma po co żyć. Ma cel - a to w życiu jest najważniejsze.