| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Ciekawe blogi
Dobra prognoza
Fotograficznie
Geograficznie
Mapy i plany
Rowerowo
Z innej strony
Zabytkowo
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
piątek, 06 stycznia 2017
Wyprawa na Łeverest

  Najwyższe wzniesienie Dąbrowy Górniczej, dzielnica Łosień, wysokość 390 m n.p.m. Znam to miejsce od dawna, z mapy. Króluje nad Dębowym Miastem dopiero od 1977 roku, w tym roku mamy akurat 40-lecie przyłączenia okolicznych wsi (wraz z olbrzymim areałem) do Dąbrowy Górniczej.


 Traf chciał, że przeglądając Open Street Map przed ostatnim wypadem rowerowym w 2016 roku natknąłem się na nie ponownie, a tam zaskoczenie: nazwa Łeverest. To był przedostatni dzień grudnia, mróz, ale brak śniegu. Idealne warunki na zimową wyprawę. Zdobywczą rzecz jasna. Skoro wyprawę, to na rowerze i z sakwą.

sobota, 31 grudnia 2016
Rok 2016 na rowerze - podsumowanie

   Czy to był udany rowerowo rok? Trudno powiedzieć. Latem, gdy pogoda potrafiła mnie straszliwie zgnoić (bez znaczenia: w Polsce czy na obczyźnie), powiedziałbym o roku fatalnym. W dodatku trzykrotnie dopadła mnie poważna infekcja (raz przyczyną był rower), która zabrała mi łącznie półtora miesiąca jazdy, czyli jakieś 1500 km. Pomimo tych przeciwności medyczno-meteorologicznych, tak źle nie było. W tym przekonaniu utwierdzają mnie statystyki, które mam szczegółowsze niż sam Janusz Piechociński. Wszystko dzięki bikestats.pl.


sobota, 17 grudnia 2016
Perypetie w drodze na górę romantyków

Zimno, pochmurno i mokro, czyli dzień wcześniej

 Nie udały się moje tegoroczne alpejskie plany. Zakładałem rajd złożony z dwóch części. Pierwsza miała dać pierwszeństwo pieszym wędrówkom po alpejskich szlakach i bezdrożach. Rower służyć miał tylko za ekologiczny środek transportu mojej osoby z punktu A do B. Druga część miała mieć tradycyjny motyw rowerowego rajdu i zakładała oglądanie świata wyłącznie z perspektywy rowerowego siodełka. Ta pierwsza część miała odbywać się  w słonecznej Italii, ta druga w Austrii i Niemczech. 

 Druga część planu w miarę się udała. Rozchwiana - zazwyczaj burzowo-chmurna - aura była co prawda męcząca i niekomfortowa, ale nie przeszkodziła mi w realizacji celu. Byłem tam gdzie planowałem, nawet jeśli niewiele z tego widziałem przez mgłę (np. Bawarię). Niestety pierwsza część posypała się kompletnie. Niesympatycznie wspina się w deszczu po górach, szczególnie po wysokich górach. Jeszcze mniej sympatycznie jest jeśli temperatura latem oscyluje w okolicach 0 stopni. Gdy dodać do tego zestawu - w ramach bonusu od natury - opad śniegu na dolomitowej/wapiennej skale, to rzecz staje się przy braku odpowiedniego sprzętu niemożliwa. Tak też było. Musiałem zmienić plany.

piątek, 09 grudnia 2016
Jesień w parkach konurbacji - podsumowanie

  Rok temu, gdy zacząłem realizować mój prastary pomysł zobaczenia jesienią wszystkich parków GOP-u nie byłem w pełni świadomy jak poważne zadanie mnie czeka. Dość napisać, że w dwie jesienie przejechałem w tym celu 907 km (2015 - 311 km, 2016 - 596 km), oczywiście na rowerze. Największym wyzwaniem była logistyka trasy i poważne czasem przeszkody komunikacyjne. Odwiedziłem w te dwie jesienie 19 miast i 123 parki. Planowałem zinwentaryzować jesiennie dokładnie 130 potencjalnych parków, ale przeziębienie mi na to nie pozwoliło (we wszystkich tych brakujących parkach już byłem, ale nie miałem jesiennych fotek). Pokazałem wam zdjęcia 106 parków, bo pozostałe okazały się istnieć tylko na papierze. Z jednym wyjątkiem - zdjęć z Parku Śląskiego nie pokazałem, bo 600 ha na jednym zdjęciu to już przesadna aberracja, nawet dla mnie. Poza tym, czymś wypadało zilustrować podsumowanie, Park Śląski będzie zatem 107. 


piątek, 25 listopada 2016
Jesień w parkach konurbacji katowickiej, cz. VIII

Słoneczna niedziela 23 października była apogeum tegorocznej jesieni na obszarze konurbacji. Przedostatni weekend października był też najładniejszym w miesiącu (jedynym ładnym weekendem ścisle rzecz ujmując). Upartość w zdobywaniu sprawności "znam wszystkie parki GOP-u" wprowadziła mnie w silne przeziębnie i oczywiście zakończyła cykl tegorocznych parkowojesiennych peregrynacji.