| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Ciekawe blogi
Dobra prognoza
Fotograficznie
Geograficznie
Mapy i plany
Rowerowo
Z innej strony
Zabytkowo
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
sobota, 21 stycznia 2017
TdP 2.0 - dzień 2 - Z równiny w góry, gdy na niebie chmury

  Czas wrócić do relacji z mojego Tour de Pologne, zanim wszystko zapomnę! Było dużo mniej spontanicznie niż dwa lata wcześniej, ale to nie znaczy że było nieciekawie. 

wtorek, 17 stycznia 2017
W ojczyznie Ladynów

  Wrzucam garść rozgrzewających letnich obrazków z Dolomitów. Paradoskalnie w Dolomitach mocno przemarzłem i naoglądałem się śniegu. Takich zdjęć jednak nie będzie. Ciężkie chwile i fatalne deszczowe (potopowe) lub zimne dni przeplatały się bowiem z upalnymi i lodowato-słonecznymi. Dwa lata temu, po wizycie na wierzchołku zachwycającej sylwetką Tofany nabrałem przekonania że Dolomity efektowniej wyglądają z dolin niż z wierzchołków. W roku 2016 utwierdziłem się w przekonaniach. Rezygnacja z pieszych wędrówek przyszła mi tym łatwiej, że na szlakach nie można liczyć na wrażenia indywidualne. O takich drobnostkach jak zabójczo niebezpieczny świeży śnieg zalegający na dolomitowych skałach nawet nie wspominam...

piątek, 06 stycznia 2017
Wyprawa na Łeverest

  Najwyższe wzniesienie Dąbrowy Górniczej, dzielnica Łosień, wysokość 390 m n.p.m. Znam to miejsce od dawna, z mapy. Króluje nad Dębowym Miastem dopiero od 1977 roku, w tym roku mamy akurat 40-lecie przyłączenia okolicznych wsi (wraz z olbrzymim areałem) do Dąbrowy Górniczej.


 Traf chciał, że przeglądając Open Street Map przed ostatnim wypadem rowerowym w 2016 roku natknąłem się na nie ponownie, a tam zaskoczenie: nazwa Łeverest. To był przedostatni dzień grudnia, mróz, ale brak śniegu. Idealne warunki na zimową wyprawę. Zdobywczą rzecz jasna. Skoro wyprawę, to na rowerze i z sakwą.

sobota, 31 grudnia 2016
Rok 2016 na rowerze - podsumowanie

   Czy to był udany rowerowo rok? Trudno powiedzieć. Latem, gdy pogoda potrafiła mnie straszliwie zgnoić (bez znaczenia: w Polsce czy na obczyźnie), powiedziałbym o roku fatalnym. W dodatku trzykrotnie dopadła mnie poważna infekcja (raz przyczyną był rower), która zabrała mi łącznie półtora miesiąca jazdy, czyli jakieś 1500 km. Pomimo tych przeciwności medyczno-meteorologicznych, tak źle nie było. W tym przekonaniu utwierdzają mnie statystyki, które mam szczegółowsze niż sam Janusz Piechociński. Wszystko dzięki bikestats.pl.


sobota, 17 grudnia 2016
Perypetie w drodze na górę romantyków

Zimno, pochmurno i mokro, czyli dzień wcześniej

 Nie udały się moje tegoroczne alpejskie plany. Zakładałem rajd złożony z dwóch części. Pierwsza miała dać pierwszeństwo pieszym wędrówkom po alpejskich szlakach i bezdrożach. Rower służyć miał tylko za ekologiczny środek transportu mojej osoby z punktu A do B. Druga część miała mieć tradycyjny motyw rowerowego rajdu i zakładała oglądanie świata wyłącznie z perspektywy rowerowego siodełka. Ta pierwsza część miała odbywać się  w słonecznej Italii, ta druga w Austrii i Niemczech. 

 Druga część planu w miarę się udała. Rozchwiana - zazwyczaj burzowo-chmurna - aura była co prawda męcząca i niekomfortowa, ale nie przeszkodziła mi w realizacji celu. Byłem tam gdzie planowałem, nawet jeśli niewiele z tego widziałem przez mgłę (np. Bawarię). Niestety pierwsza część posypała się kompletnie. Niesympatycznie wspina się w deszczu po górach, szczególnie po wysokich górach. Jeszcze mniej sympatycznie jest jeśli temperatura latem oscyluje w okolicach 0 stopni. Gdy dodać do tego zestawu - w ramach bonusu od natury - opad śniegu na dolomitowej/wapiennej skale, to rzecz staje się przy braku odpowiedniego sprzętu niemożliwa. Tak też było. Musiałem zmienić plany.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38