| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
Zakładki:
Ciekawe blogi
Dobra prognoza
Fotograficznie
Geograficznie
Mapy i plany
Rowerowo
Z innej strony
Zabytkowo
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
piątek, 28 grudnia 2018
Rowerowe podsumowanie roku 2018

Był to rok parzysty. Od dawna lata parzyste są dla mnie szczęśliwe. Dobra passa została utrzymana. Był to też rok jubileuszowy. 100. rocznicę odzyskania niepodległości obchodziła Polska. Takie same rocznice obchodziły Czechy czy Litwa. Z kolei Łotwa i Estonia świętowały 100. rocznicę uzyskania niepodległości. Tymczasem na moich tegorocznych planach głęboki cień rzucał annus horribilis 2017. Wtedy nie wychodziło mi nic: w lutym i marcu potężne problemy z zatokami, w kwietniu problemy z kolanami (przetrenowanie), w lipcu jazda w ciągłym deszczu (W północnej Polsce najzimniejszy i najwilgotniejszy lipiec od 13 lat) i chłodzie. Gdy zaś prognozy wskazywały pogodowy zwrot akcji, to właśnie wtedy wypadałem razem z rowerem z pociągu...

Na Płaskowyżu Twardowickim (Sączów) - marzec i czerwiec

piątek, 23 listopada 2018
Listopadowe mędzenie

 Nie znoszę listopada. Szczególnie tej jego drugiej połowy... Znów prześladuje mnie przeziębienie zatok. Zamiast podsumowywać rekordowo bogaty, tegoroczny dorobek rowerowy - nadrabiam zaległości czytelnicze. Magdalena Skopek (fizycy - ród tytanów) jest znakomitą terapeutką, swoim opisem zmagań Nieńców z listopadem (znanym u nich pod określeniem "pełnia lata") przywróciła mi wiarę w to, że nasz klimat nie jest najpodlejszym na świecie :) 

 Tegorocznej jesieni wyjątkowo wcześnie obserwowałem w parku gawrony. Ich przylot od zawsze mnie przygnębia (od czasów podstawówki). To taki gawroterroryzm psychiczny. Przyleciały gawrony - będzie szaro i zimno. Pół roku bez zieleni. W zamian pojawiły się typowo gawronie atrakcje: smog, całodzienna mrzawka, wszechobecna ponurość i szarość, zmierzch zapadający o 16. Czasem myślę, że gawrony przynoszą to wszystko na skrzydłach (a przecież dla przybyszów z północy nasz klimat to tropiki). Czekam więc cierpliwie, aż urok zdejmą szpaki. Widziałem je jeszcze ostatniego ciepłego listopadowego dnia, przypadek? Nazajutrz przepadły.

 Nadzieja powróci dopiero wtedy, gdy kosy zainicjują przedsezonowe ćwiczenia wokalne. Wtedy wrócą w moje sąsiedztwo one - szpaki. Wraz z nimi powróci do krajobrazu zieleń. Znów rozbrzmiewać będą ptasie trele. Szpaki przyniosą ze sobą gotowe nagrania. Gdy zaczną znowu odtwarzać te chaotyczne szczebioty, gdy zaczną - jak zwykle energicznie (z radością i entuzjazmem?) - cyrklować trawniki... wtedy listopadowe przygnębienie ustąpi wiośnie. 

Tagi: listopad
20:58, stradovius , Refleksje
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 września 2018
Dożynki w Cynkowie

 W sierpniu daje się zaobserwować z roweru - jak Polska długa i szeroka - dożynkowe ożywienie w krajobrazie. Słomiane dekoracje potrafią zwrócić na siebie uwagę. Motywy i hasła są podobne, takoż i budulec - zazwyczaj baloty słomy. Bardzo jednak cenię te konstrukcje, w szczególności jeśli przybierają formę scenek rodzajowych. To świadectwo, że jeszcze wieś polska nie zginęła... 

 Przy całej popularności zjawiska (występującego punktowo), rzadko trafiam na całe wsie ogarnięte szaleństwem dekoracyjnej rywalizacji. Tak było 2 września w Cynkowie (gmina Koziegłowy, woj. śląskie). Co drugie gospodarstwo położone przy drodze do Wojsławic (Koziegłów) wystawiło dożynkowe "stroiki". Gospodarze byli dumni z zainteresowania, a ja dzięki tej pozytywnej rywalizacji musiałem co chwilę przystawać by wyjąć aparat. Tradycja dożynek gminnych, zapoczątkowana z rozmachem w latach międzywojennych, trwa! 

niedziela, 26 sierpnia 2018
Schyłek lata

sobota, 23 czerwca 2018
Rosja w sercu Polski

 Nie pisałem tu długo - wszystkie wycieczki wrzucam dość regularnie i od dawna (na bieżąco) na bikestats.pl. Nie pisałem, bo intensywnie jeździłem. W tym roku - o dziwo - ani choróbsko mnie nie zwaliło póki co, ani kontuzja. Tyle tytułem wyjaśnienia.

 Urlop uzupełniający wykorzystałem w I dekadzie czerwca tego roku na wycieczkę w  jądro ciemności, w środek obwarzanka - na Mazowsze. Uzbierałem tego wyjazdu kilkanaście dni. Zapędziłem się oczywiście w tym czasie także trochę dalej - na Warmię, Mazury, nawet na skraj Podlasia. Generalnie celem było gruntowne poznanie ostatniego regionu Polski, gdzie uchowały się jakieś rozleglejsze połacie ziem nienawiedzonych przeze mnie na rowerze. 

 Mazowsze (właściwie to woj. mazowieckie) reklamuje się ze swadą jako serce Polski. W roku jubileuszowym, w 100. rocznicę odzyskania niepodległości, postanowiłem w tym sercu na dłużej się zaszyć. Jeśli uznać to hasło za prawdziwę, to serce naszej ojczyzny jest siedzibą prawdziwie rosyjskiej duszy... 

Jakoś tak w Milanówku skojarzyło mi się:

Truskawki w Milanówku
Na talerzykach Rosenthala
Przysiadły od hołoty z dala
Wśród śmietankowej mgły


(Na mapie był asfalt, takich niespodzianek na Mazowszu nie brakowało)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43