button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Rosja w sercu Polski

 Nie pisałem tu długo - wszystkie wycieczki wrzucam dość regularnie i od dawna (na bieżąco) na bikestats.pl. Nie pisałem, bo intensywnie jeździłem. W tym roku - o dziwo - ani choróbsko mnie nie zwaliło póki co, ani kontuzja. Tyle tytułem wyjaśnienia.

 Urlop uzupełniający wykorzystałem w I dekadzie czerwca tego roku na wycieczkę w  jądro ciemności, w środek obwarzanka - na Mazowsze. Uzbierałem tego wyjazdu kilkanaście dni. Zapędziłem się oczywiście w tym czasie także trochę dalej - na Warmię, Mazury, nawet na skraj Podlasia. Generalnie celem było gruntowne poznanie ostatniego regionu Polski, gdzie uchowały się jakieś rozleglejsze połacie ziem nienawiedzonych przeze mnie na rowerze. 

 Mazowsze (właściwie to woj. mazowieckie) reklamuje się ze swadą jako serce Polski. W roku jubileuszowym, w 100. rocznicę odzyskania niepodległości, postanowiłem w tym sercu na dłużej się zaszyć. Jeśli uznać to hasło za prawdziwę, to serce naszej ojczyzny jest siedzibą prawdziwie rosyjskiej duszy... 

Jakoś tak w Milanówku skojarzyło mi się:

Truskawki w Milanówku
Na talerzykach Rosenthala
Przysiadły od hołoty z dala
Wśród śmietankowej mgły


(Na mapie był asfalt, takich niespodzianek na Mazowszu nie brakowało)

 Z roweru widać więcej, poznałem więc już całkiem dokładnie wszystkie regiony Polski (nie licząc nabliższej okolicy Bygdoszczy i kilkunastu gmin na Podlasiu). Z tej perspektywy mogę stwierdzić, że nigdzie w Polsce różnice majątkowe nie są tak widoczne jak na Mazowszu. Wsie wymarłe i biedne, drogi wiejskie - piaszczyste łachy, upierdliwe tarki, otoczakowe bruki. Zabudowa: drewniane chatki, gdzieniegdzie nawet (te opuszczone) kryte słomą. Niemal całkiem brakowało pustakowych pałaców (niezwykłe!). Dawno nie widziałem takiej liczby konnych zaprzęgów... Na mazowieckiej wsi czas się zatrzymał - czytałem o tym, potwierdziłem to zjawisko empirycznie. Ten kojący dla oka i morderczy dla kół i łańcucha świat retro sąsiaduje niemal o miedzę z enklawami prawdziwego bogactwa, pałacami nowych polskich magnatów, willami, osiedlami apartamentowców. Asfalty tu świetne, ścieżki rowerowe znakomite, galerie handlowe pełne luksusowych marek. Taka Rosja w pigułce, Mała Rosja (nie mylić z Małorosją).

 Odwiedziłem na rowerze podwarszawskie miasta-ogrody: Konstancin, Milanówek i Podkowę Leśną. Rozbiłem namiot nieopodal sławnej Magdalenki. Nieświadomie dojechałem do najsławniejszej ławki w Polsce (Jeruzal, czyli Wilkowyje w serialu Ranczo). Zaskoczyło mnie ubóstwo Radzymina i bogactwo Wysokich Mazowieckich (zapomniałem o zakładach Mlekovita).

(Wieś Kuskowizna, tuż pod Ostrowią Mazowiecką)

 Potwierdziły się moje wcześniejsze pozytywne wrażenia na temat Kolei Mazowieckich. To logo jest świetne! Dostępność intuicyjnych automatów biletowych na każdym przystanku kolejowym budzi zazdrość. Podobnie jak niesmak i przerażenie budzi ilość tirów na drogach. Drogi wojewódzkie - w każdym razie wiekszosć z nich - są niezwykle wąskie i służą wyłącznie jako tirostrady (jakieś 2/3 pojazdów). Nawierzchnia dróg tej rangi jest zwykle znakomita, ale jazda rowerem jest po nich w zasadzie niemożliwa. Jest to o tyle bolesne, że alternatywne drogi lokalne bywają po prostu piaskownicami... 

 Humorystycznym elementem pozostaje dla mnie akcent. Miękko wymawiane polskie przekleństwa są przeurocze... Spotkałem na trasie tylko życzliwych ludzi. Rozbawiła mnie też szczerze tematyka dyskusji przed sklepem spożywczo-monopolowym we wsi Zaręby Kościelne. Godzina była wczesnowieczorna, panowie podchmieleni, ale spierali się o to jak nazywa się najgłębsze jezioro w Polsce. To było budujące :) Zwyciężył pan, który wyglądał na bardzo doświadczonego konesera tanich win. Z łatwością zaimponował wiedzą lokalnej młodzieży (która nie omieszkała sprawdzić właściwej odpowiedzi na szmartfonie). 

 Rozbrajające były też te wszystkie podwójne nazwy mikro-wsi typu Świerże-Kiełcze, Świerże-Panki, Świerże-Zielone i chyba najdłuższa jednoczłonowa nazwa miejscowości w Polsce: Jazgarzewszczyzna... O poważnych miastach typu Tłuszcz, Ząbki, Kobyłka itp. nie wspomnę bo są powszechnie znane.

 Współczucie budził natomiast los sadowników: niezwykły był ten radosny ptasi jazgot ciągnący się kilometrami w okolicach Grójca. Sposoby odstraszania były różne (zastanowił mnie brak wykorzystania w tym celu Tiny Turner), ciekawe co o tym myśli ZAiKS? Dla tych tysięcy szpaków, kwiczołów i kosów nie miało to znaczenia - były totalnie głuche na wszelkie odgłosy strzałów, wybuchów, obojętne na wrzaski i nad wyraz bezczelne (bo jak nazwać grasowanie wewnątrz pokrytego gęsto siatką czereśniowego zagajnika - wystarczyła mała szczelinka u podstawy osłony!).   

(Gmina Poświętne - czerwiec 2018)

 Pomimo akcentów humorystycznych, zasługującej na uwagę harmonii zabudowy wielu wsi, zaskakującej miejscami liczebnością drewnianych domów i wzorcowej infrastruktury Kolei Mazowieckich, dominujących wrażeniem jest jednak niepokój. Warszawa (lewobrzeżna szczególnie, rzecz jasna) i okoliczne miasta-ogrody oraz podmiejskie grodzone osiedla żyją w zupełnie innej rzeczywistości niż taki Radzymin czy położona rzut kamieniem od granic Warszawy gmina Poświętne... To światy równoległe, istniejące niezależnie. Zasiedziała prowincjonalna bieda tuż obok szklanych domów. Taki kontrast w sercu Polski budzi wiele pytań. Północne i zachodnie gminy województa mazowieckiego są w wyraźnie lepszej kondycji niż te wschodnie i południowe. Mazowieckie bez Warszawy, bez jej bogatych miast satelickich i gmin "apartamentowych" to najprawdziwsza Polska B. 

 

PS

Zdenerwowało mnie tylko jedno. W Sulejówku prowadzą chyba wydobycie gazu łupkowego, bo głębokość wykopów i rozmach prac prowadzonych w wiadomym miejscu nie dają się inaczej racjonalnie wytłumaczyć... 



sobota, 23 czerwca 2018, stradovius

Polecane wpisy

Komentarze
2018/06/24 21:46:00
no toś orbitiwał w moich stronach (te pd-zach od Warszawy). ciekawe spostrzeżenia! ale myślę, że uogólnienia wysnuwasz za daleko idące. odliczając sam krajobraz (tj. ukształtowanie terenu i roślinność) i niektóre zachowane elementy "dawnego", to podobnie jest w całym Lechistanie i ludzie też się nie różnią. a i asfaltyzacja postępuje, co widzę tyż w okolicy. jak nb. pokazują asfalt na mapie? ;-)
-
2018/06/26 12:46:09
Świetny wpis - będziesz rozwijał tematy?
-
2018/06/27 12:23:52
Erzwar

Orbitowałem faktycznie, od dłuższego czasu mam skłonność do robienia pętelek wokół depozytu. Niby jadę z bagażem, ale bagaż leży uryty w haszczach a ja na lekko. Asfaltyzacja jest miejscami na Mazowszu brytalna: raz piach, raz idealny asfalt. Nie jest to wcale ogólnopolska norma. Ludzie się zbytnio nie różnią, pisałem tylko o wysławianiu.

Zabudową i "żywotnością" wsie - w zależności od regionu - różnią się bardzo. Oczywiście nie dotyczy ta uwaga podmiejskich oaz "klasy średniej" tutaj wszędzie wygląda to podobnie. Jeśli chodzi o prawdziwą wieś to Mazowsze, Małopolska, Wielkopolska, Górny Śląsk (szczególnie Oppelner Schlesien), Dolny Śląsk czy Pomorze Środkowe - to wszystko zupełnie inne klimaty
-
2018/06/27 12:26:58
Makroman

Na razie przerwa na dalsze wojaże, ale faktycznie mam pewne spostrzeżenia, nawet pomysł na ranking.
-
2018/06/30 15:17:11
Kto wie czy Nawałka nie pograł tylko dlatego, że Ławeczkę zostawił w Wilkowyjach ;-)