button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Blog > Komentarze do wpisu
TdP 2.0 - dzień 15 - Litwo, Ojczyzno moja!

Kolejny dzień podróży zaczął się dla mnie od okrążenia (od wschodu) jeziora Wigry. Niestety znowu straszyły mnie niskie chmury. Na brzegach jeziora natrafiłem na kilka miejsc biwakowych - wszystkie łączył zakaz... biwakowania właśnie! Jak to jest, że we francuskim parku narodowym Mercantour znajdowały się tablice wręcz zachęcające do noclegowania w miejscach wyznaczonych (z wyjątkiem godzin 9-19), a w naszym kraju miejsca biwakowania służą do... no właśnie, do czego?

 

 U stóp eremu kamedulskiego przysiadły odpustowe budy, choć data nijak mi nie pasowała. Była sobota rano, 9 lipca... Ludzi - mimo wczesnej pory i kiepskiej aury - było sporo. Wykorzystałem okoliczności by wspomóc lokalną branżę cukierniczą z Szypliszek - kupiłem makowiec litewski. Był bardzo smaczny, na wszelki wypadek konsumowałem go jednak pod daszkiem.

Dalej moja trasa biegła na północ, wprost do Puńska. Nie będę zanudzał, niechaj przemówią polodowcowe krajobrazy gmin Krasnopol, Szypliszki i Puńsk.

W samym Puńsku, stolicy Litwinów w Polsce, w tym sercu Sudowii kupowałem w miejscowym dyskoncie bułki i serki. Wszyscy radośnie gaworzyli po litewsku, ruch był spory, zdążyłem nawet nabrać wątpliwości czy przy kasie nie wyjdę na jakiegoś mruka-niemowę. Ledwo jednak podszedłem do kasy ekspedienka automatycznie przeszła na polski. Po wyjściu zacząłem się zastanawiać czy wyglądam na stereotypowego Polonusa czy też był to naturalny odruch na widok nieznajomego...

Na południowej Słowacji obsługiwano mnie po węgiersku, choć też nie wyglądałem na lokalsa.

Po drodze nie mogłem ominąć cudownego budynku dworca kolejowego w Trakiszkach. Obchodził akurat 120-lecie. Można się przy nim przenieść do lat potęgi Imperium Romanowów, gdy w takich Trakiszkach liczących 21 domostw budowano tego typu budynki użyteczności publicznej.

W drodze do Sejn towarzyszył mi znowu polodowcowy spektakl, którego nie wypada zakłócać tekstem :)

W Sejnach trafiłem na festiwal innego rodzaju - jakieś święto Sejn; w kościele zaś natrafiłem na ślub, niestety polski (litewski mógłby być ciekawszym doznaniem). Było gwarno i tłoczno, uciekłem czym prędzej w las.

W Puszczy Augustowskiej miałem zaszczyt osobiście jeździć na rowerze tutejszymi sławnymi szosami. Zwą je tarkami i mają zabójcze właściwości. Od wstrząsów (poprzeczne ślady gąsienic na ziemnych i szutrowych traktach) pękł mi wspornik bagażnika (podwójna rurka!). Nie jakieś tam mocowanie, tylko główny filar nośny! Odkryłem to dopiero w chwili rozpakunku przednoclegowego. Jak łatwo domniemywać nocy nie miałem spokojnej i beztroskiej...

Nad jeziorem Brożanym popadłem w zadumę. Tutejszy biwak zaanektowała (o co nie mam żadnych pretensji, choć miejsce było przecudowne) para urlopowiczów pływająca sobie właśnie łódką po jeziorze. Dookoła błoga cisza i oni. Przez chwilę chciałem się z nimi zamienić, ale następnego dnia miałem się meldować w odległych Dubiczach Cerkiewnych (na południowym skraju Puszczy Białowieskiej). Musiałem jechać dalej, do zmierzchu miałem jeszcze troszkę czasu.

Dojechałem więc do zabudowań wsi Rygol...

W niewielkiej Mikaszówce przystanąłem jeszcze przy kościele i celebrowałem przekroczenie Kanału Augustowskiego, który to już raz na rowerze? Tutejsza śluza powstała w 1828 roku, kościół jest sporo młodszy. Wszystko to leży na dawnych ziemiach Wielkiego Księstwa (powiat grodzieński), tak jak cała trasa mojego 15 etapu.

Gdy zapadł zmierzch nieomal wyjechałem już z Puszczy Augustowskiej. Nocne leże znalazłem w pobliżu Rubcowa, jakieś 6 km w linii prostej od granicy z Białorusią. Straż Graniczna nie była jednak mną zainteresowana.

Trudy puszczańskich tarek w połączeniu z przesadnie długim odcinkiem zrobionym dnia poprzedniego dały sumę 132 km. Gdyby nie połamane podpory bagażnika dzień byłby całkiem udany.

piątek, 09 lutego 2018, stradovius

Polecane wpisy

Komentarze
2018/02/10 09:47:01
piękna nasza Litwa cała!
-
2018/02/10 20:45:19
Takie to u nas cuda w Polszcze: dzień cały, nawet dwa lub trzy historyczną Litwą można jechać.
-
2018/02/14 12:16:20
Tarkę na tamtejszych traktach poznałem na własnych pośladkach. Istotnie mało humanitarny sposób redukcji ilości cyklistów. Ogólnie znam tereny, ale twoja trasa malownicza wielce i godna pozazdroszczenia.

Z tymi biwakami na których nie wolno biwakowac w lasach, to może jakis wymóg prawny? Np. że leśnictwo będzie musiało płacic haracz od miejsc noclegowych na których i tak nie zarabia?
-
2018/02/15 20:18:07
Raczej naciski środowisk agroturystycznych i "noclegowych". Czyli z grubsza: tak, chodzi o pieniądze...