button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Blog > Komentarze do wpisu
TdP 2.0 - dzień 12 - Żuławy i Warmia

Dzień 12 zaczął się bez niespodzianek: obudziłem się na Żuławach, u stóp Mierzei Wiślanej, czyli tak jak zasypiałem. Jedynie niebo pokrywały szczelnie chmury, co akurat było zgodne z normą letnią roku 2016. Po horyzont otaczała mnie idealna płaskość delty Wisły.

Żuławska wieś Marzęcino zajmować może wkrótce szczególne miejsce na mapie Polski. Zlokalizowano tu bowiem depresję rzędu 2,04 m p.p.m. Dane te potwierdziły pomiary wykonane przez GUGiK. Kontrowersje może budzić kwestia naturalności tej depresji. Tak czy owak Marzęcino/Jungfer jest ciekawą miejscowością. Dawniej położone nad zalewem było wioską rybacką. Najciekawszym obiektem jest szachulcowy kościół z XIX w.

Zaraz za Marzęcinem dopadło mnie przeznaczenie - deszcz. Przydrożne drzewa w postaci topól, wierzb i jesionów nie zaliczają się do pożądanych towarzyszy podróży w czasie huraganowego wiatru. Nie posiadłem jednak dotąd zdolności teleportacji i drogę do Elbląga musiałem przebyć na rowerze. 

Droga nie była usłana różami, raczej barierkami i nakazami objazdów. Trwała (i trwa nadal) budowa drogi S-7 do Gdańska, co odcięło mnie od celu pośredniego w postaci wizyty w Raczkach Elbląskich. Trudno, pojechałem drogą nr 7 w towarzystwie pędzących tirów wprost do Elbląga.

W tym Elblągu być musiałem i kropka. Dwukrotnie byłem bardzo blisko miasta a jednak je ominąłem, przyszedł czas by nadrobić zaległości. 

Elbląg słynie ze swojej specyficznej starówki. Jaki to styl? Postmodernizm w wersji retro. Wiernej rekonstrukcji typu warszawskiego nie zaznamy tu zbyt wiele. 

Sam byłem zaskoczony, ale ten sposób odtwarzania starówki (od zera) przypadł mi do gustu. Może dlatego że jest tu tak niebywale czysto i ekskluzywnie? Przecież tak powinna wyglądać wizytówka każdego miasta. 

W tej wizji - wcale nie tak niespójnej jak głoszą niektórzy - dostrzegam wielką zaletę w postaci transparentności. Stare Miasto głośno mówi: jestem wysiłkiem odbudowy, wariacją na temat dawnej zabudowy centrum. No i jak Ci się podobam? 

No więc, podobasz mi się nowoczesna starówko Elbląga. Nie udajesz że jesteś naprawdę stara, a i tak wydajesz się nobliwa. 

Po wizycie na Żuławach przejazd przez Wysoczyznę Elbląską był jak wjazd w Alpy :)

Zauważyłem nawet dwie analogie: dobra jakość asfaltów i długie podjazdy. Czasem można było z drogi dostrzec Zalew Wiślany i Bałtyk równocześnie.

Zespół pałacowo-folwarczny w Kadynach był zadbany i o tyle niezwykły, że budynki folwarczne z dawną gorzelnią i bramą przejazdową są ciekawsze architektonicznie i jeszcze bardziej zadbane (jest tu hotel) od pałacu.

Wzgórzystość krajobrazu bardzo cieszyła po żuławskiej depresji.

W miasteczku Tolkmicko nie było za wiele atrakcji, ale następnym celem był Frombork.

Pejzaż Wysoczyzny Elbląskiej wydawał mi się dalej fascynująco wertykalny (efekt Żuław)

Mikołaj Kopernik stał na straży germańskiego dziedzictwa Frauenburga (Fromborka). Czym byłby Frombork bez katedry? Bez kapituły katedralnej Copernicus nie dostałby świetnej fuchy od swego wuja - biskupa warmińskiego...

Nepotyzm jak widać może być źródłem postępu cywilizacyjnego :)

Sam zespół katedralny jest niezwykle wręcz malowniczy, ale pamiętać trzeba że Frombork nie uniknął zniszczeń w czasie wojny a odbudowa trwała do lat 60. Na "szczęście" działania wojenne zrównały z ziemią głównie zabudowę mieszkalną miasteczka i otoczenie katedry. Wspaniała fromborska świątynia miała ledwie zadraśnięcia. Byłem tu po raz drugi i cały kompleks katedralny zrobił na mnie równie duże wrażenie jak za pierwszym razem.

We Fromborku po raz ostatni tego dnia widziałem błękitne niebo.

Gdy przejechałem Frombork uświadomiłem sobie, że zabytku podobnej klasy jak katedra nie ujrzę do końca dnia. 

Wypadało oczywiście nawiedzić Brunsbergę (tak kiedyś zwano w Polszcze Braunsberg, dziś przezwany Braniewem), a raczej to co z niej zostało. Zostało zaś niewiele - zniszczenia wojenne objęły 85% zabudowy, walkami o miasto dowodził niejaki Konstanty Rokossowski. Znajduje się tu największy w Europie cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej. Braniewo jest najbardziej zniszczonym w czasie wojny warmińskim miastem. Nie odtworzono centrum, nie przywrócono zabudowy rynku, nie odbudowano ratusza. Najpokaźniejszy obiekt w mieście - bazylika św. Katarzyny - został podniesiony z ruin dopiero w latach 80. Braniewo jest więc miejscem smutnym, nie zachęca do dłuższego pobytu. Przyznać jednak muszę, że ma dobrą gastronomię :)

 Z Braniewa wyruszyłem w głąb Warmii. Obrałem drogę lokalną, przez Płoskinię. Wiał silny wiatr prosto w twarz i spowalniał mnie strasznie. W takich warunkach lepiej jechać sobie bezstresowo, czyli bez towarzystwa pojazdów silnikowych. Moim ostatnim celem dnia było Pieniężno. Krajobraz był lekko falisty.


Pieniężno - nazwa bez sensu. Na cześć Seweryna Pieniężnego, człowieka zacnego, mającego jednak istotną skazę na życiorysie - nie był związany z Melzakiem. Melzakiem zwano to miasto, a nazwa ta komuś przeszkadzała. Co w niej jednak takiego niewłaściwego? To utworzona przez mazurskich przybyszów fonetyczna wersja niemieckiej nazwy miasta Mehlsack (worek mąki). Z kolei niemiecka nazwa wzięła się od fonetycznego skojarzenia z oryginalną pruską nazwą osady Melcekuke, czyli czarci las.

Jednym słowem piękną nazwę zawierającą w sobie dzieje osady i jej mieszkańców zastąpiono polityczną. Straszne, znam to z autopsji (spore grono moich przodków ma w aktach inną nazwę miejsca urodzenia i śmierci, choć całe życie wiedli w jednym mieście).

Wstrząsy dziejowe miasta Melzak nie dotyczyły rzecz jasna tylko nazwy. Z tkanki miejskiej nie zostało tu nic. Zniszczenia oszacowano na 90% zabudowy, rynek przestał istnieć, miasto utraciło prawa miejskie (odzyskane dopiero w 1973 r). Mamy co prawda kwadratowy plac (raczej trawnik osiedlowy) a na nim niezwykle szpetny obiekt zwany ratuszem, ale gdy zerkniemy na przedwojenne zdjęcia rynku nie zauważymy jakiegokolwiek podobieństwa.

http://gdansk.fotopolska.eu/foto/410/410462.jpg

Gdy dodać do tego towarzyszącą mi fatalną aurę, to mój osobisty typ na najbrzydsze miasto w Polsce jest następujący: Pieniężno! 

Oczywiście dodam, że nie byłem we wszystkich polskich miastach, moja opinia może zatem ulec zmianie :)

Rynek w Pieniężnie i ta niezapomniana staromiejska atmosfera...

By dopełnić czary goryczy dodam, że właśnie pod Melzakiem śmiertelna kula dosięgła gen. Iwana Czerniachowskiego, z którego postacią (i tutejszym zdemontowanym pomnikiem) wiążę się początek trwającej zimnej wojny pomnikowej między Polską a Rosją. 

Jedynym oryginalnym obiektem w Pieniężnie są ruiny zamku biskupów warmińskich. Przez krótki okres czasu pomieszkiwał tu nawet Mikołaj Kopernik. Zamek nie jest piękny, ale przynajmniej jest autentyczny. 

Z Pieniężna udałem się na północ, w stronę Lelkowa. W lesie nieopodal Kwiatkowa rozbiłem namiot. Mżyło. Przejchałem 152 km w bardzo wietrzny i pochmurny dzień. 

niedziela, 23 kwietnia 2017, stradovius

Polecane wpisy

Komentarze
2017/04/27 13:25:05
Jeszcze kilka takich niepotrzebnych nazw jest na Warmii i Mazurach: Giżycko, Srokowo czy Mrągowo. Są też na Dolnym Śląsku: Dzierżoniów.
A w Braniewie w JW 37 37 spędziłem swego czasu dwa lata! ;-)
-
2017/04/29 10:42:06
Istotnie, atmosfera staromiejska niezapomniana. Choć ja bym akurat tych nazw pamiątkowych bronił. Jeżeli, rzecz jasna, lokalne społeczności pamiętają, o co biega.
-
2017/05/05 19:36:22
Ja bym jednak bronił nazw historycznych. Pamiątkowe to mogą być zdjęcia :P