button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Blog > Komentarze do wpisu
TdP 2.0 - dzień 10 - Na starych Kaszubach

 Zamiast cieszyć się uroczym Darłowem musiałem wyruszyć od rana na poszukiwania serwisu rowerowego. Znalazłem szybko, zleciłem "jak najszybsze" uzupełnienie ubytków i centrowanie koła, sam zaś udałem się na piesze zwiedzanie miasta. Jest tu bowiem co oglądać. Darłowo zostało wręcz skazane etymologicznie na pewną obfitość, pierwsza zanotowana w łacińskojęzycznych dokumentach nazwa miasta brzmiała Dirlow, co możemy spolszczyć na Darzłow, odpowiednik darz bór! Łowiska były tu w istocie zawsze dobre, miastu powodziło się więc nieźle. Tu urodził się multikról Eryk Pomorski, tu też został pochowany (a hołubiony jest do dzisiaj, co nie dziwi z racji jego burzliwej "kariery"). Miasto należało do Hanzy i co najważniejsze w 1945 roku nie zaznało zniszczeń. Zachował się cały średniowieczny układ urbanistyczny, niemal cała przedwojenna zabudowa, Zamek Książąt Pomorskich, barokowy ratusz i trzy gotyckie kościoły, w tym najcenniejszy zbudowany na planie sześcioboku i w stylu gotyku skandynawskiego kośc. św. Gertrudy. Słowem Darłowo jest naszym najcenniejszym nadmorskim zespołem urbanistycznym (bo rekontrukcji typu Gdańsk nie liczę). Jeśli już gdzieś musiały mnie przetrzymać problemy techniczne, to lepiej trafić nie mogłem :)

Miasto liczy 14 tys. mieszkańców, czyli w sam raz by było tu gwarno i zarazem spokojnie tj. bez chaosu komunikacyjnego. Są pyszne jagodzianki, nie ma bloków na starówce. No i najważniejsze - jest profesjonalny, tani i szybki serwis rowerowy :) Zachowujący moce przerobowe nawet w sobotę. 

Tuż po godzinie 12. mogłem wyruszyć w dalszą trasę. W wariancie pesymistycznym musiałbym czekać do poniedziałku. Cel był jasny - dojechać na stare Kaszuby, czyli na ziemie jeszcze w XVIII w. zamieszkiwane licznie przez Kaszubów a zaczynające się w okolicach medialnego Słupska.

Pogoda jak na złość dopisywała a ja straciłem całe przedpołudnie na serwis. Jechałem wpierw drogą na Ustkę by odbić w kierunku Słupska. Z mojej trasy zbzoczyłem tylko raz - zawitałem do Swołowa. 

Wioska o klasycznym układzie owalnicy (i fatalnych drogach z granitowego bruku, którego po stracie 4 szprych bałem się wręcz panicznie) słynie z zachowanego zespołu zagród szachulcowych z XVIII i XIX wieku. 

Szczerze przyznam, że widywałem ciekawsze pojedyncze zagrody z pruskiego muru. Tutaj jednak chodzi o liczbę zagród, która istotnie może robić wrażenie. 

Ze Swołowa przegoniły mnie groźne chmury i mijający czas. Musiałem przebić się przez centrum Słupska a opierając się na medialnych doniesieniach spodziewałem się miasta zbrodni, biedy i występku.

Ku mojemu zaskoczeniu u bram Słupska powitała mnie wspaniała ścieżka rowerowa. Zbliżała się godzina 15 i zacząłem zastanawiać się czy nie spotkam wracającego z pracy prezydenta Biedronia... Bo gdzieżby go spotkać jak nie na ścieżce rowerowej?

Oto najbardziej zaniedbany fragment słupskiej zabudowy jaki widziałem

W Słupsku możemy natrafić na spore fragmenty oryginalnej zabudowy. Miasto w 1945 roku zostało zajęte bez walk, jednak żołnierze radzieccy celowo podpalali budynki na Starym Mieście. W efekcie tych działań zniszczeniu uległa znaczna część zabudowy śródmieścia. Czym dalej jednak od rynku tym zabudowa jest ciekawsza. Wynika to właśnie z braku zniszczeń spowodowanych przez działania wojenne. Bliżej centrum kamienice są wzorcowo odrestaurowane i miasto może się podobać. Momentami nawet bardzo. Szczególnie monumentalna Aleja Wojska Polskiego, której sowieccy żołnierze nie puścili z dymem jak rynku czy okolic zamku.

Tyle się nasłuchałem publicystyki o prowincjonalności i biedzie Słupska. Totalne bzdury! Trzykroć większe i bogatsze Katowice mogłyby się sporo od Słupska nauczyć... Gdy znowu usłyszę pełne troski słowa o losie Słupska nie dam rady powstrzymać szyderczego rechotu. Pełno tu zieleni, gazonów kwiatowych, odnowionych budynków, dobrej jakości dróg i chodników, sporo ułatwień dla rowerzystów. Słupsk to ładne, estetyczne miasto. Zdecydowanie bliższe Gliwicom niż Bytomiowi (w górnośląskiej skali porównawczej).

Jedynym miejscem które mi się w Słupsku ewidentnie nie podobało, był - jak na ironię - rynek. Przyczyny tego stanu rzeczy już jednak opisałem. Pomimo zgrzytu w zabudowie, było tu jednak czysto i schludnie.

Panorama słupskiego rynku ↑

Podobać mogły się słupskie zabytki, np. skromny Zamek Książąt Pomorskich.

Niestety powojenne straty w zabudowie okołozamkowej uzupełniono blokami, co powoduje że bliższe otoczenie zespołu zamkowego nie zachęca do spacerów. Tuż przy zamku znajduje się jednak podominikański kościół św. Jacka. 

Po szczegółowym zwiedzaniu Słupska zatęskiniłem za przestrzenią. By odetchnąć od samochodów, za Dębnicą Kaszubską (nazwa nieprzypadkowa) postanowiłem jechać bardzo lokalną drogą do Czarnej Dąbrówki, czyli siedziby gminy zaliczanej już do współczesnych Kaszub (w ujęciu etnicznym).

Droga okazała się cudownie pusta, ale mój entuzjazm przygasł gdy odkryłem powody niskiej frekwencji pojazdów silnikowych. Nawierzchnia była po prostu żenująca i niebezpieczna dla mojego świeżo odratowanego tylnego koła.

Co gorsza pejzaż zrobił się kaszubski, zatem piękno okolic rzeczki Skotawy odciągało nieraz moją uwagę od dziurawca pod kołami.

Były nie tylko polodowcowe krajobrazy i łąkowe krowy, ale też stada żurawi. 

Gdy liczący 20 km odcinek morderczego dziurawca dobiegał końca zaintrygował mnie położony tuż przy drodze obiekt pogańskiego kultu. Wieś zwała się Gogolewko (Gògòléwkò po kaszubsku) a miejsce okazało się być jarmarkiem słonecznikowym. Podróże kształcą.  

Wkrótce osiągnąłem pierwszą miejscowość ze znacznym udziałem autochtonów.

 Gdy minąłem Cewice i skierowałem się na Maszewo Lęborskie krajobraz zrobił się zadziwiająco wertykalny. Wśród tych śmiałych morenowych wzgórz postanowiłem zakończyć etap. Wdrapałem się z rowerem na jeden z grzbietów, rozbiłem namiot i po zaledwie 122 km udałem się na spoczynek. Darz Kaszuby!

piątek, 07 kwietnia 2017, stradovius

Polecane wpisy

Komentarze
2017/04/07 19:30:44
Zawsze ciekawi mnie toponimia, czyli geneza nazw miejscowości, które zwiedzam. Nawiązuję do Darłowa, które ciekawie opisałeś. A widoki Kaszub - typowo w moim guście
-
2017/04/07 21:33:31
O tak, kaszebskie wzgórki, lasy i jeziora....
-
2017/04/07 21:52:22
Uwielbiam taki kaszubsko-suwalsko-ponidziański pejzaż za subtelność i zróżnicowanie.
-
2017/04/08 15:39:03
Darłów był celem naszej pierwszej z Żoną podróży poślubnej. Całkowicie podzielam twoją opinię. Do tego świetna ekspozycja na zamku, cmentarzyk przy farze i ... bunkry pamiątki po broni V.

Słupsk, urokliwy jak zawsze, wprawdzie znam słabiej niż Darłowo ale też nieźle.

Drogi lokalne... ach te szpalery drzew!!! za to nawierzchnia NIC się nie zmieniła od 10 lat gdy byłem tam ostatnio.
-
2017/04/09 15:11:07
Widzę na zaliczgminę że z Kujaw tylko południowe krańce (Sompolno, Przedecz). Po wczorajszej wycieczce stwierdzam, że tereny by Ci podpasowały - mało ruchliwe drogi z niezłym asfaltem, średniowieczne zabytki (lepsze i gorsze). Poleca się :)
-
2017/04/10 22:05:51
Wybieram się na wiosenne Kujawy drugi rok i zerkając na prognozy widzę, że znów nic z tego nie będzie :(
-
2017/04/11 12:22:37
Z poprzedniej części: Trzebiatów zawsze bardziej podobał się od Kołobrzegu, a Mielno od 1 stycznia jest już... miastem :-)
Darłowo zasługuje na ciepłe zdanie. Bo piękne jest i basta :-)