button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Siedlung Borsigwerk czyli pejzaż górnośląski

140 lat Osiedla Borsiga!

Wspaniały architektonicznie jest Górny Śląsk. Nigdzie w Polsce nie ma tylu zabytków architektury nie tkniętych przez wojny. Perłą w koronie są dopracowane w każdym szczególe XIX-wieczne osiedla robotnicze. Zamieszkane częściowo do dziś przez potomków ich pierwszych mieszkańców. Jednym z najcenniejszych jest Osiedle Borsiga w Zabrzu-Biskupicach.

Borsig

Osiedle od zaplecza. Niegdyś komórki gospodarcze (chlewiki) a dziś garaże - historia magistra vitae est.

To dzieło sztuki użytkowej wybudowano w latach 1863-1871* dla pracowników koncernu górniczo-hutniczego Borsigwerk, należącego do niemieckiego fabrykanta Augusta Borsiga. Ten "straszny kapitalistyczny krwiopijca i pruski militarysta" wyłożył z własnej kieszeni niemałe środki by wybudować mini-miasto składające się z dwóch cześci: północnej (o wyższym standardzie - dla urzędników, inżynierów) i południowej (dla robotników) składającej się z 66 dwu- i trzykondygnacyjnych familoków. Całe osiedle tworzyło jeden przemyślany układ urbanistyczny. Wybudowano je nie jak za Gierka - z płyty i byle jak - tylko z najlepszych materiałów i z dbałością o szczegóły. Zresztą czemu się dziwić, skoro w XIX wieku nawet fabryki i kominy budowano ozdobnie i z pietyzmem...

Borsig

Po raz kolejny, patrząc na tą scenkę chciałbym zakrzyknąć: wspaniały wiek XIX! Jakże łatwo wyobrazić sobie hajerów idących na szychta, żony wręczające im paksliki z prowiantem, rozbieganą i larmującą czelodkę bajtli, cerowane fuzekle suszące się na sznurze...

Równocześnie z substancją mieszkalną powstała także szkoła, domy dla nauczycieli, hala sportowa (sic!), poczta, dom noclegowy, plac targowy, park osiedlowy, gmach zarządu koncernu Borsig oraz kaplica ewangelicka i cmentarz, istniejący do dziś. Jednym słowem typowy dla koloni patronackiej mikrokosmos. Budynki reprezentacyjne były zgrupowane rzecz jasna na północy osiedla, razem z familokami o podwyższonym standardzie, przeznaczonymi dla kadry inżynierskiej.

W części południowej w jednym familoku mogło zamieszkiwać od 10 do 12 rodzin. Mieszkania dla zwykłych górników i hutników miały średnio 55 metrów kwadratowych, posiadały wyodrębnione kuchnie i dodatkowo 2-3 izby, na zewnątrz mieszkania - na klatce schodowej znajdowały się ubikacje (haźle) i dostęp do bieżącej wody. To wszystko 140 lat temu -  w czasach gdy 90% mieszkańców Małopolski żyła w drewnianych, kurnych chatach, mających często mniejszą powierzchnię mieszkalną, nie mówiąc o wodzie w kranie czy ubikacji na korytarzu (nie było jeszcze na wsi nawet sławojek).

Borsig

W stosunku do głównych ulic zabudowa kalenicowa, w stosunku do ciagów budynków gospodarczych - szczytowa, ordnung must sein - czyli ulubione przysłowie mojej babci.

Borsig

Zieleń jest do życia u nos na Ślonsku niezbędna.

Borsig

Szczyty familoków sa niemal identyczne - a zachowało się ich tylko w południowej (robotniczej) części osiedla  57, co daje przeszło setkę takich ścian szczytowych.

* Osiedle ukończono akurat w roku proklamowania Cesarstwa Niemieckiego (II Rzeszy) - to na pewno zainteresuje Jarosława Kaczyńskiego...

poniedziałek, 04 kwietnia 2011, stradovius

Polecane wpisy

Komentarze
2011/04/04 22:58:00
Jak na tamte czasy to była wielka rzecz,
zadziwia cała infrastruktura, a fakt, że nadal można w nich mieszkać
to dowód solidnego wykonania, podobno kiedyś, kiedyś w Wieliczce były
trzy szpitale, teraz nie ma w ogóle, postęp jest pojęciem względnym,
podobno politykę wobec swoich pracowników stosuje jeszcze kilka firm na świecie,
to się bardzo opłaca :)) Śląsk jest dla mnie całkiem nieznany, przejeżdżałam, ale...
-
2011/04/05 07:32:23
No, no. Nawet nie spodziewałem się, że z takim zaciekawieniem będę czytał o XIX-wiecznych zabytkach Górnego Śląska.
Więcej ocalało takich familoków?
A temu panu to już nie pomoże nic:
dano2005.wrzuta.pl/audio/4tVZF29OYLK/lady_pank_-_fabryka_malp
-
2011/04/05 19:21:07
Asprocolia

To właśnie było w tym wszystkim najlepsze - zbudowanie osiedla patronackiego się opłacało! Pracownik dostawał razem z pracą mieszkanie, ale też trafiał do "złotej klatki" - na osiedlu miał wszystko i tutaj zostawiał pieniądze (a więc zwracał je pracodawcy!). Był przywiązany do zakładu pracy w sposób niejako humanitarny. Mógł ową wieź zerwać, ale było to nieopłacalne dla obydwu stron.
-
2011/04/05 19:35:26

Krogulec
Podobnych osiedli jest na terenie samego tylko GOP-u jeszcze kilka.
Nikiszowiec, Kolonia Zgorzelec, Bobrek, Rokitnica, Giszowiec - to te zaplanowane na szeroką skalę, samowystarczalne, tworzące osobne mini-miasta (choć określenie "mini" jest w polskich warunkach dość kuriozalne, bo oscylowały w granicach 10 000 mieszkańców).
Mniejszych osiedli patronackich mających przeszło 100-letnią metrykę są dziesiątki i natrafić na nie można w każdym mieście GOP-u. Zresztą, najstarsze mają już przeszło 200 (sic!) lat...